sobota, 19 marca 2016

Unpopular opinions - BOOK TAG

 Nie przepadam zbytnio za wykonywanie książkowych tagów, ponieważ zwykle wszystkie są bardzo, w pytaniach w nich zebranych do siebie podobne. Wykonywanie ich niezliczonej ilości mija się więc z celem. Jednak - Unpopular opinions -  BOOK TAG, wydał mi się inny niż wszystkie. Serdecznie zachęcam Was do zapoznania się z moimi odpowiedziami!
Na wstępie pragnę również zaznaczyć, iż opinie zawarte w tym tagu, mogą zawierać spoilery. 

1. Popularne serie książkowe, 
które nie przypadły tobie do gustu.

Jeśli jesteście ze mną od dłuższego czasu zapewne doskonale zdajecie sobie sprawę, z tego, którym seriom nie zdołało się mnie zachwycić, bądź też zwyczajnie pozwolić się przy ich lekturze zrelaksować. Pierwszą z serii, które przychodzą mi do głowy jest trylogia Mara Dyer. Dotychczas poznałam dwa pierwsze tomy serii. Na dzień dzisiejszy, zakup finałowej części jest bardzo wątpliwy. Zacznijmy jednak od początku. Oczekiwałam od Michelle Hodkin wiele, szczególnie po zachwycie nad jej twórczością, jaki falą przepłynął o zagranicznych, szczególnie anglojęzycznych krajach. Spodziewałam się mroku, dużej dozy tajemnicy, grozy oraz nuty mistycyzmu. Otrzymałam przewidywalną, przereklamowaną historią z rozhisteryzowaną bohaterką oraz mdłym do bólu romansie. Główny bohater, mimo usilnych starań autorki nie wypadł dobrze w roli niegrzecznego chłopca, jakim miał rozkochać w sobie nie tylko Marę, lecz także wszystkie czytelniczki płci pięknej. Ta książka, zarówno tom pierwszy jak i drugi były zwyczajne oraz schematyczne. Nie wywołały we mnie zachwytu. W porównaniu, do jak mam wrażenie, niemal 99% czytelników tej serii, nie poleciłabym jej znajomym. Na rynku, przynajmniej w moim odczuciu są serie znacznie lepsze, z niezaprzepaszczonym potencjałem.


Nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała o koszmarze minionego roku, czyli Jeźdźcu Miedzianym” Paulliny Simons. Powiem to po raz setny, ale naprawdę nie rozumiem fenomenu tej serii. To naiwny, beznadziejne skonstruowany romans, z rażąco głupią główną bohaterką. Ciężko nie wspomnieć również o autorce, która w niektórych momentach potrafiła bardzo realistycznie oddać dramat mieszkańców Lenigradu. W kolejnym jednak udowadniała jak brakuje w jej rozumowaniu logiki oraz jak nikła jest jej wiedza na temat ZSRR. Nie raz miałam ochotę rzucić tą książką o ścianę. Niektóre fragmenty wołają wręcz o pomstę do nieba i zmuszają do zadania sobie zasadniczego pytania: 
Jak ta seria mogła odnieść taki sukces?
Ostatnio internet obiegła wiadomość, iż na podstawie „Jeźdźca Miedzianego” ma powstać serial. Mam nadzieję, że zajmie się nim ktoś posiadający jakąkolwiek wiedzę na temat funkcjonowania, historii oraz życia w Związku Radzieckim. Autorka definitywnie na tym polu (jak i wielu innych) poległa. 

2. Popularne serie książkowe, które lubisz, ale inni - nie.


Powiem z góry, iż ta seria nie należy do grona moich ulubionych. Ostatnio jednak zauważyłam, że wzrasta liczba osób, nieprzychylnie oceniających dzieło Victorii Aveyard, podczas gdy ja całkiem miło wspominam jej lekturę. Być może oceniłam tę książkę pozytywnie ponieważ podczas czytania danej pozycji, nie zwracam uwagi na podobieństwa między seriami, z wyjątkiem gdy są one na tyle rażące, że zniesmaczają odbiór danej pozycji. Osobiście widzę to tak; nie ma możliwości, by książki z tego samego gatunku nie były do siebie pod pewnymi względami podobne. Przecież każdą mroczną wizję przyszłości, można uznać za plagiat trylogii Suzanne Collins, choć jak (mam nadzieję) wiecie, nie ona pierwsza wpadła na pomysł przedstawienia kolejnych lat ludzkości, w ciemnych, niekorzystnych dla nas barwach. Seria pani Aveyard to po prostu kolejna młodzieżówka, z którą przyjemnie można spędzić kilka wieczorów. Intryguje oraz wciąga. To ciekawa koncepcja, której rozwój przy najbliższej okazji chętnie poznam.


3. Miłosny trójkąt, w którym nie 
podobało się Tobie kto z kim skończył.

 POTENCJALNY SPOILER.
Ja naprawdę nie znoszę Brendy, mimo, iż w filmie to właśnie jej bohaterkę polubiłam bardziej. Wybór Thomasa (Więzień Labiryntu - James Dashner) jest dla mnie, więcej niż niezrozumiały. Nie wspominając już o samych wydarzeniach zawartych w finale trylogii, które były bardzo nagłe oraz szokujące! Zawsze lubiłam chemię pomiędzy Teresą oraz Thomasem. Ich wspólna, owiana tajemnicą przeszłość, dramatyczne powiązanie oraz troska o siebie nawzajem były spoidłami, które jak miałam wrażenie połączą ich już na dobre. Tak niestety się nie stało. 


4. Popularny gatunek, po który rzadko sięgasz.

Takimi gatunkami są erotyki oraz powieści obyczajowe, które nijak nie wpasowują się w moje czytelnicze gusta. Ta zwane obyczajówki są bardzo schematyczne, opierają się na podobnej historii zmęczonej życiowo kobiety, która nagle postanawia coś zmienić w swoim świecie oraz poznaje zabójczo przystojnego mężczyznę, która wywraca jej życie do góry nogami. Dodajmy do tego jakiś dramat, tajemnice rodzinne i powieść obyczajowa gotowa! Co do erotyku, być może jest to kwestia wieku, być może chęci odkrywania w książce czegoś więcej niż tajemnic kamasutry. 

5. Popularny bohater, którego nie lubisz.


 Być może nie jest to bohater szalenie popularny, lecz bardzo ostatnimi czasy przez kobiety niezwykle pożądany. Mam na myśli jednego z głównych bohaterów książki „Amber” Gail McHugh. Nie będę się zbytnio rozpisywać, ponieważ moje zdanie na temat tej pozycji poznaliście już w recenzji, aczkolwiek pokrótce powiem tyle - Brock jest bohaterem, który powinien jak najszybciej skonsultować się z psychiatrą. Jego zachowanie, podejmowane decyzje, agresja, wypowiedzi, kompas moralny; wszystko to podważało tezę, iż jest on zdrowy na umyśle. 

6. Popularny autor, za którym nie przepadasz.


Moją historię z tą panią już znacie. Po książki Paulliny Simons już nie sięgnę. Jeśli szukacie powodu zapraszam Was do lektury punktu pierwszego owego tagu.


 Co jednak z Johnem Greenem?
Mimo, iż wspominam dobrze lekturę niemal każdej z jego książek, to nazwałabym jego twórczość dość przeciętną, w szczególnie w aspekcie pisania oraz wykładania samej historii bohaterów. Czytałam pozycje lepsze. Twórczość Greena uważam za miły przerywnik pomiędzy poważniejszymi dziełami.

7. Popularne motywy w książkach, za którymi nie przepadasz.

 Znacie taką bajkę? Jest sobie nieśmiała, nie zdająca sobie sprawy ze swojej urody dziewczyna, którą w niedługim czasie od rozpoczęcia akcji książki, adoruje co najmniej dwóch umięśnionych, nieziemsko przystojnych mężczyzn. Niekiedy jest tą, która może wszystkich uratować, bądź osobą wybraną do jakiegoś rodzaju misji. Może obalić rząd, zbawić świat lub zrobić po kilku trudach obie te rzeczy na raz! Jest piękna, ma mężczyzn na pęki... Jest po prostu jedyna w swoim rodzaju, mimo, że takich jak ona było już we współczesnej literaturze setki.
Ta bajka zawsze kończy się dla niej dobrze.
Znacie taką baśń?
8. Popularne serie, których 
nie chcesz czytać.


 W zasadzie jestem bardzo otwarta na wszelkiego rodzaju literaturę. Prawdę powiedziawszy nie widzę serii, którą mogłabym podać, jako taką, której nie chciałabym przeczytać. Gdybym mogła oraz miała wystarczającą ilość czasu poznałabym każdą, dostępną na tym świecie książkę, choćby po to by mieć na ich temat własną opinię. 

9. Adaptacja filmowa lepsza od książki.


 Widziałam wiele bardzo dobrych ekranizacji oraz niezwykle ciekawych adaptacji. Rzadko kiedy zdarzało się, by były one lepsze od swoich pierwowzorów, jednak...
No właśnie, zawsze jest jednak.
Muszę się Wam przyznać, iż serial Gra o tron, spodobał mi się zdecydowanie bardziej niżeli seria książek autorstwa Georga R. R Martina, na podstawie, których powstała owa, zahaczająca niekiedy o adaptację, ekranizacja. Przeczytałam pierwsze trzy tomy serii i... obyłam się przez większych zachwytów. Oczywiście autorowi należą się ukłony za tak niesamowicie stworzoną krainę oraz postacie. Jednak sposób pisania oraz wyłożenia historii mnie... nie porwał. Pewnej rzeczy, podczas lektury mi brakowało -  tej charakterystycznej atmosfery, którą cechuje się serial. 
________________________________________________________________________________
A jakie są Wasze odpowiedzi na powyższe pytania? :)

8 komentarzy:

  1. Ja tam uważam, że Czerwona królowa jest przeciętna. Ale najgorsza też nie jest :) Kurczę, miałam od koleżanki pożyczyć Marę Dyer, chyba to przemyślę :)

    http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdecydowanie zgadzam się z Twoją opinią nt. Johna Greena i tego nieszczęsnego motywy "szarej myszki"... nie znoszę. A co do "Jeźdźca miedzianego" - ja z początku byłam zachwycona, teraz... jestem nadal. Ale dobrze by bylo, gdybym nie sięgnęła po kolejną, kolejną i kolejną książkę Simmons, bo nie były nawet w połowie tak dobre. A moze po prostu... coś się wypaliło? Mam na myśli to, że romans Simmons jest popularny i ciekawy głównie ze względu na świetny wątek historyczny i nie powielanie tego wzorca szarej myszki właśnie.
    Takie moje zdanie :)
    Ale też się dziwię, ze zaznaczyłaś, że "Czerwona królowa" nie przypada innym do gustu. Ja odnozę zupełnie inne wrażenia, ze wszyscy się nieą zachwycają, dlatego ciągle sobie zarzuacam, ze jeszcze jej nie przeczytałam.
    http://ksiegoteka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znoszę motywu "małej,zagubionej,dziewczynki" tak samo jak ty :D

    http://warsawgirl15.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. "Mara Dyer" jeszcze do tej pory nie przekonała mnie.
    Ja za to uwielbiam styl pisania Greena. Można się oderwać od otoczenia i przenieść się gdzieś indziej, i to niekoniecznie do alternatywnej rzeczywistości.

    OdpowiedzUsuń
  5. Również nie przepadam za Greenem, nie wiem dlaczego, ale nie przekonuje mnie swoją osobą.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie również denerwowała Brenda. Wolałam Tomasa u boku Teresy

    Pozdrawiam,
    SzumiąBooki

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam Mare Dyer, a przynajmniej próbowałam, ale nie dobrnęłam do połowy i się poddałam. Nudno i mega schematycznie. Atmosfera książki zamiast przyciągać, to wprowadzała mnie w smętny nastruj, no nwm... Zrobię na pewno kolejne podejście, może tym razem się uda ^^
    Co do Czerwonej, to uwielbiam i naprawdę nie potrafię pojąć, czemu ma aż tylu przeciwników... Znaczy, wiem, że gusta są różne, no ale no... ta książka jest naprawdę świetna! :D
    Jeśli chodzi o Johna Greena, to lubię go, ale mnie w sobie nie rozkochał. Szukając Alaksi zrobiło na mnie dość dobre wrażenie, w sumie Papierowe miasta oraz GNW też, ale nic poza tym "dobrym wrażeniem". Na pewno cenię go za specyficzny styl i oryginalne pomysły, bo to go wyróżnia ^^

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawa jestem, jak mnie spodoba się Czerwona królowa. I zastanawia mnie ten Jeździec miedziany - jedni kochają, drudzy nienawidzą.

    OdpowiedzUsuń

Dzień dobry (czy też dobry wieczór) drogi książkoholiku!
Każdy pozostawiony przez Ciebie komentarz to dla mnie ogromna dawka motywacji. Chętnie poczytam o Twoich przemyśleniach względem omawianej pozycji, postu, odpowiem na nurtujące Cię pytania, postaram się zrobić wszystko co w mojej mocy, by Ci pomóc!
Koniecznie pozostaw również link do swojej działalności internetowej.

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia