sobota, 13 października 2018

Wielkie nadzieje \\ Charles Dickens


 Charles Dickens. Jedno z najznamienitszych nazwisk literatury angielskiej oraz światowej. To twórca, który posłał skąpca między duchy, a miłość pod gilotynę, biednego chłopca na londyńskie salony oraz młodą dziewczynkę w ręce ekscentrycznej, wiecznej panny młodej. Pamiętam swoje pierwsze spotkanie z twórczością tego angielskiego pisarza. Miałam czternaście lat, rozwijającą się pasję do słowa pisanego oraz upór, który sprawił, iż mimo młodego wieku oraz doświadczenia sięgnęłam po dzieło klasyka, a mianowicie Opowieść o dwóch miastach. Prawdopodobnie nie wszystko zostało przez moje młodsze wcielenie zauważone, nie wszystko zrozumiane oraz nie wszystko w sposób należyty podziwiane. Jednak z niezwykłą świeżością pamiętam zachwyt nad piórem, nad sposobem opowiadania przez Dickensa historii oraz historią, piękną i tragiczną zarazem, która po dziś dzień ma specjalne miejsce w moim unurzanym w historiach umyśle. Mimo tego, przez wiele lat nie powróciłam by wysłuchać kolejnej dickensowskiej historii. Aż do października bieżącego roku, kiedy to w moje ręce i umysł wpadły Wielkie nadzieje.



 Pip jest sierotą wychowywaną przez swą histeryczną siostrę oraz jej męża, którego uważa za swojego jedynego na świecie przyjaciela. Któregoś dnia tak jak Joe, zapewne zostałby kowalem, gdyby nie nadzwyczajny splot wydarzeń, który doprowadził go na londyńskie salony. Chłopiec pewnego dnia napotyka na uciekiniera z pobliskiego więzienia, któremu pomaga, natomiast innego dostaje pracę w domu pani Havisham, znanej wszem i wobec ze swojego zawodu miłosnego, po którym zatrzymała się w czasie, żyjąc chwilą, w której została porzucona przed ołtarzem. Wychowuje ona przygarniętą w latach wczesnego dzieciństwa Estellę. Piękną i bez serca, usytuowaną w kobiecie zemstę wiecznej panny młodej na mężczyznach. Niespodziewanie Pip zostaje właścicielem majątku, którego darczyńcy nie może poszukiwać, póki ten nie zechce sam mu się ujawnić...

 Wielkie nadzieje to pięknie opowiedziana historia o dojrzewaniu, o życiowych decyzjach, o przeszłości, o chwili, która przemija, o rodzinie oraz wpływie, jaki mają na nas inni ludzie. Dickens poświęca wiele uwagi czynnikom, które kształtują nas jako ludzi. Dzięki którym dojrzewamy, dzięki, którym ruszamy do przodu, bądź stoimy w miejscu, żyjąc od nowa i od nowa częścią naszego życia, która na dobre nas w sobie zakotwiczyła. Tak dokładnie wyrzeźbione portrety psychologiczne wprawiają mnie w zachwyt. Wiele postaci na kartach tej powieści jest bowiem bardzo wielowymiarowa, ludzka. Autor nie krystalizuje swoich postaci, wręcz przeciwnie – pokazuje wszelakie zakamarki ich umysłu.

 Charles Dickens wskazuje na mechanizmy, dzięki którym jesteśmy tym, kim jesteśmy. Zwraca uwagę na istotę dzieciństwa, wychowania i wydarzeń, które mogą w jednej chwili całkowicie zmienić nasze życia oraz na nasze próby poradzenia sobie z konsekwencjami owych elementów naszych egzystencji. Pani Havisham oraz Estella są jedynymi z genialniejszych na to przykładów, jakie znaleźć można w tej powieści. Wieczna panna młoda, w której pokoju nawet zegary wskazują na godzinę, w jakiej życie, wedle niej odnalazło swój kres? Piękna kobieta, wychowana w jednym celu – by uwodzić, a następnie łamać serca. Dickens mistrzowsko portretuje swe postacie. Dani bohaterowie nie są tacy, bo tacy są. Za ich osobowością oraz postępowaniami kryją się historie, zdarzenia z pozoru nieważne, które ich kształtowały, by ostatecznie złożyć się na skomplikowane, zawiłe, popełniające błędy ludzkie istoty.

 Jednocześnie, autor robi to w bardzo przystępny sposób. Historia nie jest opowiedziana wysublimowanym oraz ponadprzeciętnie pięknym stylem. Wręcz przeciwnie. Dickens w swej powieści siada na równi z czytelnikiem oraz wykłada mu swą historię, wydawać by się mogło twarzą w twarz, tonem rasowego gawędziarza. Nie jest to wadą tej historii, skąd. Sprawia, że przez książkę się mknie, chcąc przeczytać o kolejnych niespotykanych historiach Pipa. A kolejne zwroty akcji pogłębiają angaż czytelnika w stopniowo poznawaną, niesamowicie splecioną intrygę.

 Owych zwrotów akcji jest co nie miara i choć współczesnej literaturze oraz czytelnikom mogą one być dobrze znane, wypadają w ogólnym rozrachunku dobrze. Dickens dzięki swojej umiejętności opowiadania oraz prowadzenia fabuły zmusza czytelnika do intensywnego oraz szybkiego poznawania kolejnych losów swych wspaniale sportretowanych bohaterów. Niektóre motywy, cytaty, wydarzenia są wręcz kultowe. Przy czym słowo wręcz w poprzednim zdaniu wydaje się, gdy dłużej o tym pomyślę zbyteczne. Wielokrotnie na mojej twarzy gościł uśmiech, zdając sobie sprawę skąd pochodzą tak dobrze znane światu sceny, wypowiedzi, czy też motywy. Zresztą o popularności tejże powieści w dzisiejszym świecie może znaczyć również fakt ilości ekranizacji, jakie zostały na podstawie Wielkich nadziei zrealizowane.

 Wielkie nadzieje to bardzo ciekawa historia, złożona ze scen oraz postaci, które zachwycają. To wspaniała opowieść, która zaspokoi wymagania osób pragnących w powieści poznać przede wszystkim bohaterów oraz skomplikowane motywy i czynniki targające ich działaniami. To zdecydowanie nie jest klasyk z przypadku. Mówi się, że to najlepsze dzieło Charlesa Dickensa. Swojego zdania w tym wypadku nie przedstawię, gdyż najzwyczajniej w świecie nie mam do tego prawa. Nie zapoznałam się jeszcze bowiem ze wszystkimi dziełami tego angielskiego pisarza.

 Co przyznać mogę to to, że większą miłością zapałałam do pierwszej połowy książki. Wydawała mi się ona dziełem doskonalszym, bardziej oplecionym tą nadzwyczajną nutą tajemniczości oraz niezwykłości, której głównym powodem była postać pani Havisham oraz jej podopiecznej. Przynajmniej w moim umyśle obrazy z tego okresu życia Pipa jawiły się w sposób gotycki oraz groteskowy. Więcej też było akcji wolniejszej, skupiającej się na psychice, niżeli rozwiązaniu pewnych istotnych wątków.

 W gwoli podsumowania, pragnę powiedzieć, że dzięki Wielkim nadziejom przypomniałam sobie o moim zaniedbaniu twórczości Dickensa. O tym, że nie powinnam do tego dopuścić.Was również zachęcam do tego, by czytana we wczesnej edukacji Opowieść wigilijna nie była jednym spotkaniem z tym znakomitym, angielskim pisarzem. Same Wielkie nadzieje (jak i inne dzieła Dickensa) są też ciekawą propozycją dla osób, które chcą rozpocząć swoją przygodę z literaturą klasyczną. Prostota przekazu, ciekawi bohaterowie oraz akcja to czynniki, które zdecydowanie zachęcą do dalszej eksploracji dzieł samego autora, jak i nazwisk pozostałych twórców należących do grona klasyków. Wasze wielkie nadzieje niewątpliwie się ziszczą, ale czy Pip też będzie miał tyle szczęścia?









Wielkie nadzieje, Charles Dickens
Wydawnictwo MG, 425 stron
22 września 2018

Za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu MG!
★★★★★★☆☆

3 komentarze:

  1. Zgadzam się, piękna książka i klasyka w najlepszym wydaniu i oprawie. Właśnie czytam ją po raz drugi i jestem tak samo zachwycona. Ponadczasowy kunszt i kreacja postaci. Jest mi nieodmiennie smutno, że ludzie coraz częściej pomijają klasykę w swoim czytelnictwie :( Uzznając ją za nudną i pozbawioną akcji. Co jest zupełną nieprawdą, a szkoda wielka. Bo teraz powstaje niewiele książek w takim styli i tak dopracowanych.

    mrs-cholera.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam, ale generalnie nie czytałam nic autorstwa Dickensa (shame on me). Niemniej planuję to nadrobić w przyszłości!

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam u siebie na półce to piękne wydanie i w najbliższym czasie zamierzam się zapoznać z powieścią Dickensa :)

    OdpowiedzUsuń

Dzień dobry (czy też dobry wieczór) drogi książkoholiku!
Każdy pozostawiony przez Ciebie komentarz to dla mnie ogromna dawka motywacji. Chętnie poczytam o Twoich przemyśleniach względem omawianej pozycji, postu, odpowiem na nurtujące Cię pytania, postaram się zrobić wszystko co w mojej mocy, by Ci pomóc!
Koniecznie pozostaw również link do swojej działalności internetowej.

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia