Najgorsze książki 2016 roku!

1/05/2017 14 Comments A+ a-

 Poświęciłam osobny post na pieśni pochwalne na temat najlepszych książek, przeczytanych przeze mnie w minionym roku. Żeby zrównoważyć popełnione tam zachwyty, sięgnęłam pamięcią wstecz oraz wybrałam pięć najgorszych pozycji, z jakimi dane mi było się zetknąć w 2016. Dwa tysiące szesnasty rok obfitował w wiele niezwykłych oraz niezapomnianych lektur, jednak zdarzały się również i te, które przypomniały mi o tym, że nie każda książka musi mieć w sobie coś dobrego, bądź być słusznie sławna...


 Książka ta była zwyczajnie rozczarowująca. Przewidywalna, prosto napisana, z mało intrygującą akcją oraz schematycznymi bohaterami. Nie była to również pozycja tragiczna, jednak nie wywołała u mnie nawet krzty emocji, których od niej oczekiwałam. Byłam przygotowana na książkę podobną do twórczości Johna Greena, która przyjemnie zajmie mi kilka wieczorów, niekoniecznie poruszając moją sferę intelektualną. Tak się niestety nie stało. Z zatrważającą obojętnością, przeskakiwałam przez kolejne strony powieści, z łatwością odgadując rozwiązania poszczególnych, przedstawionych na jej kartach wątkach. Dziś, wiele miesięcy po jej lekturze, z ledwością wyławiam z pamięci szczegóły dotyczące fabuły, czy bohaterów, opierając się niemal jedynie na zapamiętanych wrażeniach. To również wiele mówi o książce.

  W porównaniu do poprzedniej, opisanej
przeze mnie książki, dzieło Gail McHugh wywołało we mnie wiele emocji - szkoda tylko, że tak negatywnych. Jedno trzeba przyznać temu erotykowi - jest naprawdę dobrze napisany. I to tyle z pozytywów. Ja nawet nie wiem jak wypowiadać się o tej książce, bo to co zostało w niej przedstawione przekracza wiele granic; dobrego smaku, możliwie doznanej irytacji podczas lektury oraz głębokiego zażenowania. Próba zrozumienia któregokolwiek z bohaterów tej powieści, jest niemożliwością. Głupota, psychopatę, nimfomanią pogania. Autorka próbowała niby pomiędzy rozliczne sceny erotyczne wcisnąć jakieś wątki, jednak w żaden sposób nie były one intrygujące, bądź dostatecznie dobrze rozpisane. Amber to oficjalnie jedna z trzech najgłupszych bohaterek literackich z jakimi miałam dotychczas do czynienia, zaraz po Izabeli Łęckiej oraz Tatianie z „dzieła” Paulliny Simons.

 Prawo Mojżesza to nie tyle, co złe, to rozczarowujące doznanie literackie. Pierwsza część tej książki to totalna porażka. Ledwie przebrnęłam przez tę napakowaną schematami, dennymi scenami oraz głupotą bohaterki historię. Druga część była lepsza, lecz nadal nie zasługiwała na miano - niezaprzeczalnie genialnej, niesamowitej, niezwykłej, czy też innej nie-..., o których krzyczała cała blogosfera. Przeciętna, niemal w każdym calu historia miłosna, z dość intrygującymi wątkami pobocznymi. Gdyby odkleić od tej historii romans, książka ta byłaby całkiem interesująca, ponieważ dar Mojżesza jest materiałem na naprawdę interesującą powieść. Wątek ten został, wręcz w dziele Amy Harmon przygnieciony przez wątek miłosny, przez co nie został w pełni oddany jego potencjał.


 Czas na PRAWIE NAJGORSZĄ KSIĄŻKĘ TEGO ROKU. Czytając owoc pracy Evy Pohler zaczęłam poważnie zastanawiać się nad tym, jak niektóre pozycje mogą opuścić wydawnictwo, komputer, czy też umysł autora. Nie potrafię sobie wyobrazić co siedziało w umyśle pani Pohler gdy pisała tę książkę; tak złą, tak schematyczną, tak beznadziejną, tak niedorzecznie głupią. Ja rozumiem, gusta są różne, jednak ta książka jest najzwyczajniej w świecie zła - w każdym calu! Tutaj nawet nie ma potencjału, tutaj nie ma nawet zdania, które mogłyby świadczyć, że jego autor zawodowo ma do czynienia z literaturą. Ta książka to mało śmieszny żart, który nigdy nie powinien opuścić biurka, komputera, maszyny autorki.


 Jest to książka, której tylko widok powoduje u mnie wybuch, nagłej irytacji. Potem zaczynam się śmiać, bowiem zdaję sobie sprawę, z ogólnej opinii społeczeństwa na jej temat oraz faktu, iż jest ona zaliczana do klasyki. Prawda jest taka, że ta książka jest o niczym: niczym wartościowym, niczym interesującym, niczym dobrym. Jest po prostu źle napisana oraz źle przedstawiona. Morał, jaki niby ma wynikać z historii Holdena jest nikły, wręcz dopowiadany przez samego czytelnika. Sam bohater jest niezwykle irytujący, jego zachowania niedorzeczne, wołające wręcz o pomstę do nieba. Same buszowanie po Nowym Jorku nie jest ani komiczne, ani zatrważające, ani pouczające. Ta książka, moim zdaniem stała się klasyką z przypadku. To idealny dowód na to, że niestety każdy może zostać pisarzem, natomiast klasyk klasykowi nie jest równy. Dziecko z podstawówki mogłoby napisać podobną książkę - taki ma ona bowiem poziom, a raczej jego brak. Autor próbował wytknąć wady społeczeństwa, jednak zrobił to nieumiejętnie oraz prostacko, w żaden sposób nie starając się znaleźć rozwiązania. Jedynie krytykował, krytykował, krytykował, stwarzając tym samym powieść o nikłym szkielecie fabularnym oraz idiotyczną postać głównego bohatera. Poza tym gdzie tu jest bunt? W krytyce, w głupocie, w braku próby zmiany czegokolwiek, w piciu alkoholu, w swobodnym wyrażaniu infantylnych opinii? Ach, gdzie jesteś buncie?
______________________________________________________________
Czytaliście którąś z tych książek?
Jakie książki w Waszym mniemaniu zasłużyły na miano najgorszych?

Jestem przeciętną nastolatką o nieprzeciętnej wyobraźni i biblioteczce. Uwielbiam wyzwania, godziny spędzone na czytaniu, poznawaniu nowych światów, zakochiwaniu się od nowa i od nowa w bohaterach danego utworu. Wręcz żyje i oddycham słowami.

14 komentarze

Write komentarze
5 stycznia 2017 17:29 delete

Zgadzam się co do "Amber" :D Reszty nie czytałam :P

Reply
avatar
Sylwia
AUTHOR
5 stycznia 2017 17:39 delete

Mam identyczne zdanie na temat "Buszującego w zbożu". "Amber" też mnie nie porwało, za to "Prawo Mojżesza" wspominam bardzo dobrze. :)

Reply
avatar
5 stycznia 2017 19:33 delete

Najgorszą książką, którą przeczytałam w 2016 roku to... "50 twarzy Greya". Chyba nikogo nie dziwi taka decyzja, prawda? Właściwie to nadal się dziwię dlaczego zdecydowałam się na taki krok.

Reply
avatar
Geek Girl
AUTHOR
5 stycznia 2017 19:56 delete

Czytałam niedawno Amber i choć była bliska najgorszej piątki to jednak okazało się, że czytałam gorsze powieści w tym roku. Ta książka jest po prostu... niesmaczna w każdym calu, chociaż autorka potrafi posługiwać się poetyckim językiem, więc zupełnie tego nie rozumiem. W tej powieści nie ma właściwie nic prócz dzikiego seksu. Buszujący w zbożu był strasznie irytujący, nie mam pojęcia, dlaczego ta historia została zaliczona do grona klasyków, ale Prawo Mojżesza w miarę mi się podobało, zwłaszcza ukazanie artysty jednocześnie jako geniusza i szaleńca, jego dar był niezwykły :)

Books by Geek Girl

Reply
avatar
5 stycznia 2017 20:09 delete

Mam takie samo zdanie na temat "Prawa Mojżesza" co Ty. Georgia mnie bardzo irytowała, natomiast Mojżesza było mi po prostu szkoda. Przede mną druga część, może okaże się lepsza.
Pozdrawiam! :)

inthefuturelondon.blogspot.com

Reply
avatar
Cynthia Ann
AUTHOR
5 stycznia 2017 21:54 delete

A u mnie "Prawo Mojżesza" znajdzie się w najlepszych książkach 2016 roku :D Ale może dlatego, że praktycznie nie czytam powieści tego gatunku i ta historia była dla mnie nowością ;)
Pozdrawiam! Dolina Książek

Reply
avatar
5 stycznia 2017 22:44 delete

Och, tak! Georgia była bardzo irytującą postacią, szczególnie w pierwszej części książki. Te ich "niespodziewane" spotkania, zaloty oraz sam charakter tej dziewczyny, wręcz nie pozwalały mi jej zdzierżyć, przez znaczną część trwania lektury!

Reply
avatar
5 stycznia 2017 22:46 delete

Czytając Amber, jedyne co czułam to zażenowanie... oraz niedowierzanie, szczególnie podczas lektury kolejnych opisów zachowań Brocka - on powinien trafić do szpitala psychiatrycznego i to jak najszybciej!

Reply
avatar
5 stycznia 2017 22:46 delete

Czasem każdy z nas potrzebuje złej książki, żeby jeszcze bardziej doceniać te dobre ;)

Reply
avatar
5 stycznia 2017 22:47 delete

Serdecznie... nie polecam! ;)

Reply
avatar
Klaudia W
AUTHOR
6 stycznia 2017 20:04 delete

Po raz pierwszy spotykam się z negatywną opinią Prawa Mojżesza. Jednak i tak planuję go przeczytać, bo chcę poznać historię nad którą większość blogerów się zachwyca. :)
Pozdrawiam! ^^
recenzjeklaudii.blogspot.com

Reply
avatar
Kinga
AUTHOR
6 stycznia 2017 22:55 delete

Nie czytałam żadnej z wymienionych, jednak miałam wielką chrapkę na "Prawo Mojżesza" i pierwsze widzę żeby komuś się nie podobała. Słyszałam o niej naprawdę dużo i nie natknęłam się na negatywną opinię. Cóż, mój zapał nieco osłabł, ale nadal mam ochotę się z nią zapoznać, aby dowiedzieć się o co ten cały szum ;)

Pozdrawiam cieplutko ^^
Książki bez tajemnic

Reply
avatar
Monika
AUTHOR
8 stycznia 2017 13:35 delete

Zgadzam się co do Purgatorium. Bardzo mnie ta książka zawiodła. Szczególnie poprzez pryzmat zachowania główne bohaterki. Sama przeżywała katusze w trakcie terapii, a później, gdy miała być wykonana na jej najbliższych uznała ja za świetną zabawę :/ Normalnie jakby ta terapia pogłębiła jej problemy psychiczne i zaczęła cierpieć na rozdwojenie jaźni.

Reply
avatar
Judyta Z
AUTHOR
8 stycznia 2017 14:26 delete

"Amber" też zaliczyłam do jednej z najgorszych książek 2016 roku. Bohaterowie to jakieś nieporozumienie. Ja nigdy nie miałam do czynienia z tak głupią i irytującą bohaterką. A o męskich wolę nawet nie pisać.
Natomiast "Prawo Mojżesza" bardzo mi się podobało. Uwielbiam klimat tej książki i styl autorki. Jednak wiadomo, każdy ma inny gust :)
Pozdrawiam ciepło!
houseofreaders.blogspot.com

Reply
avatar

Witaj! Podziel się ze mną swoją opinią na temat recenzowanej książki, opowiedz mi o przeczytanych przez Ciebie książkach o zabawnych wydarzeniach z życia wziętych! :)