Uwięziona w bursztynie - D. Gabaldon

10/23/2016 7 Comments A+ a-


 Parę lat temu twórczość Diany Gabaldon zawojowała świat, poruszając oraz zachwycając czytelników w każdym wieku. Wpływ na to zjawisko miała premiera ekranizacji książek amerykańskiej pisarki w postaci niesamowicie dobrze zrealizowanego serialu. Wcześniej mimo pozytywnego przyjęcia serii w czasach jej wydania (pierwsza część cyklu - Outlander została opublikowana w 1992 roku) popularność opowieści o podróżującej w czasie byłej, wojennej sanitariuszki była nieporównywalna z współczesną. Sama o twórczości Diany Gabaldon usłyszałam dopiero po premierze serialu, który zachwycił mnie swoją fabułą, akcją, oryginalnością oraz wspaniałą grą aktorską. I tak oto lawina ruszyła; seria zyskała wielu fanów na całym świecie, serial stał się jednym z najchętniej oglądanych, natomiast, co bardzo prawdopodobne Szkocja przestała kojarzyć się tylko z kiltem oraz dudami...

Prawdodziejka - Susan Dennard

10/16/2016 3 Comments A+ a-

 Rekomendacja Sarah J. Maas na okładce Prawdodziejki niemal na wstępie obiecuje czytelnikowi wyrafinowaną, fantastyczną przygodę, której autorka, wedle jej słów, dzięki swej wspaniałej, magicznej serii przejdzie do kanonu gatunku. Jakże, więc nie ufać jednemu z czołowych twórców fantastyki, której serie niezmiennie biją rekordy popularności? Jako osoba, dla której ów gatunek jest jednym z dwóch najczęściej w literaturze wybieranych, nie mogłam przejść obojętnie obok dzieła Susan Dehnard. Złożyło się na to wiele czynników, nie tylko entuzjastyczny odbiór jednej z moich ulubionych autorek, lecz również niezwykle intrygujący opis, dobre przyjęcie książki za granicą oraz obietnica odejścia od znanych wszem i wobec w kręgu czytelników schematów. Jednak czy Susan
Dehnard zasługuje na wieszczone jej przez przyjaciółkę po fachu miano?

Ślady - Jakub Małecki

10/02/2016 7 Comments A+ a-

 Rodzimy się i umieramy - to co pomiędzy wydaje się być tylko niewiele znaczącym mgnieniem. Gdy znikamy, świat się nie zatrzymuje, czas nie zwalnia swojego biegu, natomiast inni żyją dalej, by wciąż samodzielnie mknąć ku niechybnemu końcowi. Ale co jeśli nie umieramy? Czy nie jest tak, że dopóty ktoś o nas pamięta, dopóty pozostaniemy częścią świata, który ponoć pozostawiliśmy? Co jeśli rozczepiamy się na niezliczone części, które odciskają swe piętno w życiach osób z nami powiązanych? Zostajemy więc, czy znikamy? Zostawiamy ś l a d y, czy zabieramy wraz ze swoim końcem każdą cząstkę nas samych?