Ślady - Jakub Małecki

10/02/2016 7 Comments A+ a-

 Rodzimy się i umieramy - to co pomiędzy wydaje się być tylko niewiele znaczącym mgnieniem. Gdy znikamy, świat się nie zatrzymuje, czas nie zwalnia swojego biegu, natomiast inni żyją dalej, by wciąż samodzielnie mknąć ku niechybnemu końcowi. Ale co jeśli nie umieramy? Czy nie jest tak, że dopóty ktoś o nas pamięta, dopóty pozostaniemy częścią świata, który ponoć pozostawiliśmy? Co jeśli rozczepiamy się na niezliczone części, które odciskają swe piętno w życiach osób z nami powiązanych? Zostajemy więc, czy znikamy? Zostawiamy ś l a d y, czy zabieramy wraz ze swoim końcem każdą cząstkę nas samych?


Świat kończy się, a potem pędzi dalej.
 Kalejdoskop ludzkich żyć - pełnych przemijalności oraz chaosu, rozpoczyna Tadeusz Markiewicz, którego los zbyt szybko oraz okrutnie pozbawia możliwości. Umiera z rozerwaną głową na wojnie, jednak wciąż trwa - zarówno w ludziach, którzy żyli tuż obok niego oraz tych, których nigdy nie zdołał poznać. Niczym cień przenika przez ich egzystencje. Czytelnik kolejno stawia czoła, krótkim historiom życia, w pewien sposób powiązanych ze sobą ludzi. Poznaje wiejskiego grajka - Chwaściora, mężczyznę, który chciał wszystkiego i został z niczym leżąc sparaliżowany w szpitalu, chłopca na rowerze, który żył z konsekwencjami błędów ojca oraz między innymi Bożenę Czerską, światowej sławy modelkę, która miała wszystko, ostatecznie tracąc to co najważniejsze. Te epizody z żyć ludzkich, prowadzą czytelnika między skomplikowane meandry życia, śmierci oraz śladów jakie po sobie pozostawiamy.

 Jakub Małecki to jeden z najbardziej docenianych, współczesnych, polskich pisarzy. Potwierdza tę tezę chociażby fakt, iż jego Dygot został uznany za najlepszą polską książkę, w kategorii literatury pięknej w roku 2015 na portalu Lubimy czytać. Tytuł ten wedle wielu jest jedną z najlepszych polskich dzieł ostatnich lat. Byłam bardzo ciekawa twórczości tego autora, zważywszy na liczne wyróżnienia oraz pozytywne recenzje jakie wciąż wpływają na konto Jakuba Małeckiego. Moje pierwsze spotkanie z jego pracą odbyło się właśnie podczas lektury poddanych tutaj recenzji Śladów. Była to pozycja, które już niemal od pierwszych zdań zdołała mnie zaskoczyć językiem oraz formą użytą do przedstawienia historii Tadeusza Markiewicza oraz opowieści po nim następujących. Książka ta zrobiła na mnie nie lada wrażenie, czym zdecydowanie przeskoczyła odgórnie nałożone oczekiwania.

 Ślady są skonstruowane w bardzo specyficzny sposób - każdy, stosunkowo krótki rozdział zaznajamia nas z historią kolejnej z postaci. Ich życia mkną między stronami, nie opowiadając jednak o chwili, lecz często o znacznych częściach z życia wyjętych, które dynamicznie przemijają, by ustąpić kolejnym, w pewien sposób powiązanym, mającym ujrzeć światło dzienne. Wgłębiając się w rozdziały coraz więcej rozumiemy, coraz więcej dostrzegamy, łączymy fragmenty tej samej nici, którą pozostawił autor - odnajdujemy tytułowe ślady. Wszystkie historie są do bólu prawdziwe. Rozprawiają o życiu, śmierci, przemijaniu - o tym co dotyczy każdego z nas. Jednak szybkość z jaką czytelnik zostaje zaznajomiony z cieniami i blaskami wszystkich trzech, zapiera dech. Na pierwszej kartce nowego rozdziału, czy też nowego życia poznajemy bohatera, na szóstej przychodzi nam zderzyć się z jego śmiercią. Na jednej stronie przyglądamy się codzienności małego chłopca, na kolejnej obserwujemy jak pokutuje za błędy swojego ojca. Te historie są nieprzewidywalne, proste i skomplikowane, nagłe i odzwierciedlające naturalny bieg rzeczy, bolesne, lecz prawdziwe. Po prostu ludzkie.

Życie jest bardziej jak zbiór opowiadań. Poszarpane, nieprzewidywalne. Uwierz mi, mojego czy twojego życia nikomu nie chciałoby się czytać.
 Chaos. To również określenie, które można użyć w kontekście obrazu życia, jaki namalował w swej powieści autor. Często krążymy między wyrywkami z życia bohaterów, cofamy się w przeszłość, powracamy do teraźniejszości, by po chwili pochylić się nad sędziwym starcem, którego życie skończyło się dawno, dawno temu pod ruinami pewnej kamienicy. Autor ukazuje dzięki temu jaki wpływ ma jedna chwila na całe nasze życie. Jakim szybkim, przemijającym epizodem jest nasze życie. Na przykładzie z pozoru zwyczajnych mieszkańców naszego kraju, autor rozpościera koleje ludzkiego losu, nadając swym bohaterom piętna, na podstawie których przemyca ważne życiowe spostrzeżenia. Ten zbiór opowiadań jest jednak również czymś w rodzaju... pochylenia się nad jednostką - uchwycenia różnorodności życia, chwil oraz ludzi. Przecież dla każdego koniec świata wygląda inaczej - jest mgnieniem świateł, rykiem nadjeżdżającego samochodu, codziennym jednakowym widokiem szpitalnej sali, kakofonią wojny

 Historie kolejno przemijają, subtelnie się przeplatając oraz ukazując siłę ludzkiego jestestwa, czy też raczej tego co zostaje po jego przeminięciu. Każdy z nas zostawia ślady. Te w umyśle i te namacalne; wydźwięk wspomnienia ze wczesnego dzieciństwa, zbiór ulubionych opowiadań, echo radosnego śmiechu w umyśle bliskiej nam osoby, zamyślone spojrzenie uchwycone w obiektywie aparatu, czy też wymyślone przezwisko przyjaciela na długo jeszcze funkcjonujące w jego rodzinie. Ślady to zdecydowanie nostalgiczna podróż między ludzkimi życiorysami, które uświadamiają nas o istocie chwili, śmierci, życia oraz nieśmiertelności. Wbrew wszystkiemu trwamy jeszcze na długo po tym jak oddamy światu ostatnie tchnienie. Trwamy w innych ludziach, rzeczach, wspomnieniach. Non omnis moriar.

 Bohaterowie są bardzo różni, niekiedy poznajemy ich jako postacie drugoplanowe danego opowiadania, by następnie przyjrzeć się ich historii bliżej, kilkanaście stron dalej. Są bardzo wyraźnie zarysowane mimo, iż niekiedy poświęcone im zostają tylko nieliczne strony rozdziału. Widzimy ich życia, ich charaktery, sytuacje, które miały na nie wpływ - te błaha i te, które wdarły się do ich życia gwałtem. Ten zbiór opowiadań, łączący się poniekąd na wspólną opowieść jest pełen emocji, które wypływają spomiędzy nasiąkniętych nimi wersów. Jest również echem przeszłości, która wyraźnie odciska swe piętno w teraźniejszości; chociażby Adam, który wciąż jest nawiedzany przez duchy przeszłości, w pokucie za to co uczynił za młodu, natomiast pewne bohaterka wciąż jest prześladowana przez obraz pięciu martwych mężczyzn, któremu nadal musi stawiać czoła.

 Język jakim napisana jest ta książka zdecydowanie nie należy do prostych. Ma w sobie coś co na długo pozostaje w pamięci i jest na tyle charakterystyczne, że pozwala odróżnić go na tle innych. Sam styl, jak i pomysł są poprowadzone po mistrzowsku. Ten pierwszy ma w sobie nutę poetyczności, drugi intryguje i sprawia, że czytelnik oczarowany oraz poruszony brnie przez kolejne egzystencje składając kolejne, poszarpane elementy układanki. Czytając książkę czuje się, że coś jest ukryte pomiędzy wierszami. Coś trwa z tyłu głowy podpowiadając, że historia prowadzona jest również pomiędzy wersami i tylko od czytelnika zależy czy ją dostrzeże. Przez wzgląd na to sądzę, że ten zbiór opowiadań nie jest przeznaczony dla każdego. Trzeba mieć w sobie tę nutę wrażliwości oraz umiejętności dostrzegania rzeczy, nie powiedzianych wprost.

Początek świata często wygląda podobnie.
 Myślę, że Ślady Małeckiego to idealna lektura na nostalgiczne, jesienne wieczory. To pełna refleksji książka o indywidualnych końcach świata, o życiu oraz przemijalności. W swej prostocie niezwykła oraz urzekająca, choć miejscami niezwykle szokująca. To historia dosadna i metaforyczna, w swej formie piękna oraz historii melancholijna. Zdecydowanie warta poznania. Jej lektura jest stosunkowo szybka, jednak historie w książce zawarte na długo nie opuszczają myśli. Mocna, intrygująca oraz angażująca. Już pierwszy rozdział jest niezwykłą zapowiedzią tego co czego Was na dalszych etapach. Szczerze polecam tym, którzy lubią trochę pomyśleć oraz pochylić się nad życiem jednostki.

czy świat umrze trochę
kiedy ja umrę
                                            
patrzę patrzę
ubrany w lisi kołnierz
idzie świat

nigdy nie myślałam
że jestem włosem w jego futrze

zawsze byłam tu
on - tam

a jednak
miło jest pomyśleć
że świat umrze trochę 
kiedy ja umrę               
(Halina Poświatowska)                             

Za możliwość przeczytania książki dziękuję
Wydawnictwu SQN!
★★★★★★★★☆☆

Jestem przeciętną nastolatką o nieprzeciętnej wyobraźni i biblioteczce. Uwielbiam wyzwania, godziny spędzone na czytaniu, poznawaniu nowych światów, zakochiwaniu się od nowa i od nowa w bohaterach danego utworu. Wręcz żyje i oddycham słowami.

7 komentarze

Write komentarze
Cynthia Ann
AUTHOR
2 października 2016 11:19 delete

Tę książkę widuję ostatnio bardzo często i w sumie to jestem nią zaintrygowana. Jesień to idealna pora roku na takie książki, o takich klimatach. Jeżeli tylko będę miała okazję, to przeczytam tę lekturę :) Po Twojej recenzji mam na nią wielką ochotę ;) Pozdrawiam!
Dolina Książek

Reply
avatar
2 października 2016 15:09 delete

I słusznie!
Zdecydowanie jesień skłania do sięgnięcia po nieco poważniejszą, bardziej nostalgiczną literaturę! :)

Reply
avatar
Gandalf
AUTHOR
4 października 2016 18:08 delete

Helena, dziękujemy za podzielenie się swoją recenzją z naszymi Klientami. Z pewnością Twoja recenzja pomoże naszym Klientom w podjęciu decyzji, że warto przeczytać najnowszą książkę Jakuba Małeckiego ;) pozdrawiamy!

Reply
avatar
5 października 2016 16:58 delete

Serdecznie dziękuję, jednak nazywam się Aleksandra :)

Reply
avatar
8 października 2016 18:04 delete

Piękna recenzja świetnej książki, pozwolisz, że użyję fragmentu w poście o jesiennych lekturach?Publikacja w środę o 17:00 :)

Reply
avatar
8 października 2016 18:33 delete

Jasne, z wielką chęcią!
Dziękuję za miłe słowa :)

Reply
avatar
18 października 2016 10:32 delete

Książka właśnie do mnie przyszła:) jeszcze trochę muszę poczekać z lekturą, ale z Twojej opinii wynika, że to nie były zmarnowane pieniądze:D

Reply
avatar

Witaj! Podziel się ze mną swoją opinią na temat recenzowanej książki, opowiedz mi o przeczytanych przez Ciebie książkach o zabawnych wydarzeniach z życia wziętych! :)