Clovis La Fay, czyli nekromancja, wiktoriańska Anglia oraz przygoda!

8/26/2016 3 Comments A+ a-

 Wyobraźcie sobie spowite cieniem, dziewiętnastowieczne uliczki wiktoriańskiej Anglii. Prowadzeni przez tajemniczego przewodnika, mijacie obrzeża miejscowego cmentarza, gdzie spowici przez chłód nocy, w mimowolnym poddenerwowaniu wyglądacie za obecnością bytu, którego obecność podświadomie wyczuwacie. Coraz mniej świadomi ingerencji swojego towarzysza przemierzacie kolejne metry, czując jak nastrój miejsca, odpowiednio ukierunkowuje wasze myśli. Obraz wyłaniający się zza pagórka prowadzi niespodziewanie do dwóch konkluzji; po pierwsze ten mężczyzna nieopodal rozmawia z duchem, jakby była to najbardziej normalna rzecz na świecie. Po drugie, właśnie rozpoczęliście swoją przygodę z Clovisem La Fayem. Tak, dokładnie z tych La Fayów. Możesz ją kontynuować, bądź zawrócić. Twój wybór, jednak... poradzę Ci wybranie pierwszej opcji.

 Anglia, rok 1873. Policja otworzyła nową jednostkę wydziału detektywistycznego policji metropolitalnej. John Dobson - jej nadinspektor, gości u siebie siostrę, która przyjechała z prowincji, pragnąc kształcić się w kierunku pielęgniarki. W nauce skomplikowanych zagadnień pomaga jej przyjaciel brata; pochodzący z niechlubnej rodziny La Fayów - Clovis. Wszystko przebiegałoby zwyczajne, gdyby nie to, że jednostka Dobsona zajmuje się wykroczeniami magicznymi, jego siostra uczęszcza na przedmiot zwany - magią leczenia, a Clovis jest magiem nekromantą, który pomaga Alicji w czarach. Ach! Nie zapominajmy o mówiącej czaszce, kinematach oraz ghulach grasujących po Londynie.

 Anna Lange stworzyła wielowymiarową, przesiąkniętą fantastyką historię, którą śmiało można nazwać jednym z lepszych debiutów gatunku, mających premierę w tym roku. Nie jest to ocena na wyrost, gdyż wyraziści bohaterowie, dopracowany świat oraz ponadprzeciętny język użyty do napisania historii o Clovisie La Fayu, sam stawia się w tym a nie innym miejscu rankingu. Muszę przyznać, że przez pierwsze sto stron książki nie sądziłam, że przy jej ostatnich kartkach będę pod takim wrażeniem dzieła polskiej pisarki. Nie mogłam wejść w historię, zostałam nieco przytłoczona nadmiarem faktów dotyczących postaci oraz świata, w którym egzystują. Jednak po lekturze tych, pierwszych rozdziałów zaczęłam z coraz większym zamiłowaniem wkraczać w niezwykły świat magii Clovisa, Alicji oraz Johna. Pochłonął mnie, nie chcąc oderwać do niemal ostatnich stron.

 Książka składa się z naprzemiennie wplecionych rozdziałów opowiadających historię teraźniejszą, z roku 1873 oraz retrospekcji przedstawiających czytelnikowi szerszy pogląd na historię bohaterów oraz ich charaktery. Często wspomnienie jest w pewien sposób połączone z wydarzeniami zawartymi w normalnym rozdziale, przez co wiele wątków, zyskuje głębsze wyjaśnienie, bądź pogląd na daną sytuację. Sama akcja przez większą część książki była dość zrównoważona. Miały miejsce różne epizody, które zmuszały bieg akcji do przyśpieszenia, czy też zwrócenia jej w innym kierunku, jednak przez znaczną część czasu miałam poczucie spokoju, równego, niekiedy tylko zaburzanego tempa. W ostatnich rozdziałam, przez kilkadziesiąt stron mamy do czynienia ze skumulowaniem wątków, intensyfikacją akcji oraz niemożnością odejścia od lektury dzieła pani Lange.

 Jestem pod ogromnym wrażeniem świata przedstawionego w powieści. Z pozoru mamy do czynienia ze zwyczajną panoramą dziewiętnastowiecznego, pełnego deszczu Londynu. Jednak już od pierwszych stron odkrywamy, że na ten krajobraz położono, subtelne, pełne magii okrycie. Dowiadujemy się, że duchy wcale nie są takie straszne, a ghule nie trzymają się tylko cmentarzy. Poznajemy walczącego ze złą sławą swej rodziny nekromantę, mającego wysoki potencjał magiczny, dobrodusznego Johna Dobsona oraz jego ambitną siostrę - Alicję. Wszyscy oni żyją w świecie, w którym magia współistnieje z historyczną, wiktoriańską Anglią, w idealnie współgrającej komitywie. Choć początkowe trudności, zdawały się nadto nie zachęcać mnie do lektury, po przekroczeniu bariery, na około setnej stronie, wszelakie wątpliwości, czy też nieporozumienia odnośnie magii oraz jej zasad istniejących na kartach powieści się rozwiały. Rozkoszowałam się dalszym poznawaniem świata, jak rzadko kiedy.

 Moją uwagę zwrócili również bohaterowie, o których warto wspomnieć. Główna, wspomniana w tytule, męska postać, czyli nekromanta Clovis niezwykle mnie oczarował (nie tak dosłownie) swoim sposobem bycia, odmiennością oraz urokliwością. Wiele wątków w dziele Anny Lange poświęconych jest jego rodzinie; zrozumieniu złej sławy, który przylgnęła do rodziny La Fayów, wydawać by się mogło już na stałe. Poznajemy jego bratanka, który po dziś dzień, przy każdym wspomnieniu pozostawia w mych myślach niesmak oraz wrażenie zepsucia. Jest to, można by rzecz antybohater całej książki, którego idealna kreacja ukierunkowuje czytelnika w taki sposób, że zaczyna czuć w stosunku do niego wyraźną niechęć, dalece odbiegającą od zwyczajnej obojętności, czy braku tolerancji. Wracając do postaci zdecydowanie pozytywnych, należy pomówić o Dobsonach. Alicja, jest zdecydowanie lepiej wykreowaną od Johna postacią, choć to, w żaden sposób mu nie umniejsza. Ten, mimo dość dużego udziału w akcji, wydaje się szczególnie w pierwszej części książki cieniem mknącym przed epizody w książce zawarte. Być może jest to spowodowane zestawieniem go z Alicją, niezwykle charakterną, ambitną oraz odważną młodą kobietą. Jej związek z tytułowym bohaterem, trochę nieporadny, niepewny, wręcz niewinny wywołuje na twarzy czytelnika uśmiech.

 Po zakończeniu lektury tej książki czuję pewien niedosyt. Nie jest on jednak spowodowany złym pokierowaniem wątków, czy też ich zakończeniem. Otóż, niektóre z nich nie zostały do końca wyjaśnione. Podejrzewam, więc, że ich rozwinięcie poznam w kolejnej części, którą mam nadzieję ujrzeć w zapowiedziach wydawnictwa możliwie jak najszybciej. Zżyłam się z bohaterami, ich światem oraz, tu nie zaprzeczę naprawdę zaczęłam kibicować relacji dwójki głównych bohaterów. Jej początkowe rozwinięcie, było bardzo subtelnie oraz poprawnie przeprowadzone. Zgodnie z konwenansami rzecz jasna, dziewiętnasty wiek to jednak dziewiętnasty wiek. Nie mogę się doczekać, kiedy powrócę do świata Clovisa i jego przyjaciół, by ponownie zanurzyć się w wciągającej historii.

 Pominięcie kwestii języka, byłoby z mojej strony zbrodnią na tej książce. Przez książkę wręcz się mknęło, nie tylko za sprawą chęci poznania dalszych losów bohaterów, lecz także dzięki przyjemnego językowi, który sam w sobie przeczy tezie, iż Magiczne akta Scotland Yardu jest debiutem. Niekiedy czwarte z kolei książki, danych autorów są gorzej napisana, niż pierwsza, upubliczniona czytelnikom książka Anny Lange. Czasem, jak się okazuje logika upada, w momencie zetknięcia się z literaturą oraz jej twórcami.

 Jestem naprawdę dumna, że jedną z lepszych książek fantastycznych przeczytanych przeze mnie w bieżącym roku, jest debiut Polki. Miałam nosa co do tej książki. Skusił mnie zarówno opis, jak i piękna, niezwykle komponująca się z treścią okładka. Bije z niej klimat przedstawiony na kartach dzieła - magiczny, tajemniczy oraz niekiedy mroczny. Warto również wspomnieć, że historii nie tworzy jednie główna trójka bohaterów. Jest wiele postaci, które dopełniają wydarzenia, idealnie wpasowując się w historię. Chciałabym jednak w kolejnych częściach (ciche życzenie) poznać ich bliżej, bardziej i dokładniej.

 Cóż mogę dodać? Szczerze polecam Wam sięgnięcie po tę pozycję z całkiem, prostego powodu - to naprawdę dobra powieść fantastyczna, która nieco wymyka się z dotąd znanej nam konwencji tego gatunku. Utwór ten przepełniony jest magią, wyrazistymi bohaterami oraz ponadprzeciętnym stylem, który nijak nie wpasowuje się w pojęcie czytelnika o debiucie. Świetnie się bawiłam czytając dzieło Anny Lange. Nie jest to może książka zmuszająca do myślenia, lecz taka, która porywa do swojego świata oraz wplątuje w wir wydarzeń, na swych kartach przedstawionych. Humoru tutaj również nie braknie; nie raz dane mi było uśmiechnąć się między wierszami. Oby takich książek na naszym, polskim rynku było więcej. Polecam fanom przygód, magii, fantastyki oraz klimatów wiktoriańskiej Anglii. Nie zawiedziecie się!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictw SQN!

★★★★★★★★☆

Jestem przeciętną nastolatką o nieprzeciętnej wyobraźni i biblioteczce. Uwielbiam wyzwania, godziny spędzone na czytaniu, poznawaniu nowych światów, zakochiwaniu się od nowa i od nowa w bohaterach danego utworu. Wręcz żyje i oddycham słowami.

3 komentarze

Write komentarze
Judyta Z
AUTHOR
27 sierpnia 2016 10:52 delete

Po tylu pochwałach nie mam innego wyjścia, jak ją przeczytać ;)
Zrobię to na pewno, bo magia z połączeniem z XIX-wieczną Anglią, to brzmi fenomenalnie :D
Pozdrawiam!
houseofreaders.blogspot.com

Reply
avatar
Martha Oakiss
AUTHOR
27 sierpnia 2016 15:09 delete

Mam na nią coraz większą ochotę i ogromnie żałuję, że nie znalazłam się w gronie szczęśliwców, którzy ją otrzymali :P

Reply
avatar

Witaj! Podziel się ze mną swoją opinią na temat recenzowanej książki, opowiedz mi o przeczytanych przez Ciebie książkach o zabawnych wydarzeniach z życia wziętych! :)