sobota, 2 lipca 2016

Droga do domu - Yaa Gyasi

 Yaa Gyasi podczas podróży do Afryki, pragnąć poznać losy swych przodków, oprócz informacji znalazła również natchnienie, które skłoniło ją do napisania swojej debiutanckiej powieści. Jej akcja rozciąga się na niemal trzy wieki, natomiast narracja na siedem pokoleń bohaterów, którzy prowadzą nas przez mroczne, dla czarnoskórych czasy niewolnictwa, kolonizacji oraz prób udowodnienia ludzkości, że kolor skóry nie ma znaczenia.

 W XVIII wieku, w skolonizowanej Ghanie, żyją dwie siostry, które nie wiedzą o swoim istnieniu. Dla obu, życie obiera odmienne ścieżki, które stają się podwaliną, dla istnienia, kolejnych pokoleń. Effia, pierwsza z nich, zauważona przez angielskiego kolonizatora w jednej z wiosek, zostaje przeniesiona do twierdzy Cape Coast Castle, jako żona mężczyzny. Szczęśliwie żyje u jego boku, w żaden sposób nie odczuwając na własnej skórze, sprowadzonego przez kolonizatorów niewolnictwa. Esi, druga z sióstr, również przebywa w twierdzy, lecz w zupełnie odmiennym charakterze. Niegdyś brutalnie uprowadzona, znajduje się w w jednym pomieszczeniu z kilkudziesięcioma innymi kobietami, czekając na sprzedaż. Gdy ta następuje, trafia za ocean, już nigdy nie będąc tak blisko swej siostry...

 Dzieło Yaa Gyasi to przede wszystkim, o czym warto wspomnieć na samym początku wielowymiarowa, klimatyczna powieść, która jest niezwykle dobrze skonstruowana. Widać tu, jak każdy detal, każda informacja, miejsce i usytuowanie w czasie bohatera jest dopracowane. To wielopokoleniowa opowieść pełna brutalności, prawdy o ludzkości, miłości, rodzinie oraz historii osób o ciemnym kolorze skóry, dla których życie nigdy nie było sprawiedliwe. Pomocną w tej pozycji rzeczą jest znajdujące się na samym początku drzewo genealogiczne potomków Effi i Esi, poczynając od ich matki, kończąc na ich rodzinie żyjącej w drugiej połowie dwudziestego wieku. Podczas lektury, dużej ilości bohaterów niejednokrotnie posiłkowałam się mapą, pragnąc upewnić się z czyimi przodkami mam do czynienia, a także, w którym momencie historii się znajduję.

 Książka odznacza się niezwykłym klimatem, który towarzyszy wszystkim opowieściom, licznie przedstawionych w powieści narratorów.  Ma on coś wspólnego z niepokojem, który ciąży nad czytelnikiem podczas lektury. Odnosi się wrażenie, że nad bohaterami ciąży klątwa i tylko nielicznym dane jest jej uniknąć. Każdy rozdział jest odrębną historią innej postaci, która jednak wciąż jest elementem historii dwóch rozdzielonych przez okoliczności rodzin. Na zmianę poznajemy relację z życia potomka Pięknej Effie oraz jej siostry - Esi. Przemiennie przenosimy się z realiów Ameryki, na przestrzeni trzech wieków, stosunku jej mieszkańców do niewolnictwa oraz równouprawnienia do Ghany, plemiennych wiosek oraz ich kultur. Dzięki takiemu zabiegowi, czytelnik poznaje nie tylko samą historię związaną z ciemnoskórymi, ich rdzenne korzenie, lecz również może dostrzec różnice między ich życiem na Nowym Świecie oraz Afryce.

 Bohaterzy są liczni i choć tak naprawdę każdemu poświęcony jest rozdział oraz wzmianki, w relacjach kolejnych pokoleń to możemy poznać ich bardzo dobrze. Bądź, co bądź te zawarte w rozdziale strony, często opisują wiele lat z ich życia. Było wiele postaci, które zapadły mi w pamięć i których historie interesowały mnie bardziej niż inne, jednak nie potrafiłabym wybrać pomiędzy narracjami potomków Effie i Esi, ponieważ obie te, wielopokoleniowe historie były niezwykłe. Szokowały, zasmucały, niekiedy wywoływały uśmiech; zasypywały paletą różnorakich emocji. Nie pozwalały odejść na długo od lektury i choć ta ze względu na objętość oraz charakter przedstawianych wydarzeń nie należała do najszybszych, była warta poświecenia każdej godziny, nie dłużyła się - była idealnym uhonorowaniem każdego dnia.

 Osobiście uwielbiam takie książki i choć te, dotychczas przeze mnie wybierane; historie opowiadane przez wiele pokoleń, były relacjonowane z perspektywy mieszkańców krajów europejskich, bądź Amerykanów, ta podróż, z początku nieco przeze mnie dystansowana, pochłonęła mnie nie mniej, niż te opowiadane przez ludność m. in. Wielkiej Brytanii, Gruzji, czy Ameryki. Zakończenie tej książki starałam się odłożyć, na jak możliwie najodleglejszy moment, jednak książka wciąga i zbytnio na to nie pozwala. Naprawdę jestem zaskoczona tym jak wiele ta powieść wniosła do mojego życia, jak bardzo intrygująca się okazała. Rzadko, które pozycje robią na mnie takie wrażenie. Niewątpliwie będę ją polecała rodzinie oraz znajomym.

 Jestem wielbicielką historii. Jako osoba, która z dużą uwagą podchodzi do przedstawianych w książce wydarzeń epokowych, poczułam się w pełni zadowolona ich przekazem w książce Yaa Gyasi. Zarówno dla osób zaintrygowanych historią, jak i tych mniej, jej sposób wyłożenia powinien okazać się zadowalający. Już kiedyś to mówiłam, prawdopodobnie nawet w poprzedniej recenzji, lecz naprawdę lubię gdy, dana pozycja mnie intryguje, zmusza do pogłębiania tematu (tematów) w niej zawartych, do rozmyślań. W tym wypadku kilka wolnych wieczorów, chwil poświęciłam pogłębianiu swojej wiedzy na temat kolonizacji Afryki, niewolnictwa na tym kontynencie oraz w Ameryce, a także walki o równouprawnienie, która tak naprawdę toczy się po dziś dzień. Czasem zastanawiam się jak można uważać ludzi za gorszych tylko i wyłączenie poprzez pryzmat tego, jacy się urodzili. Ludzi powinno się definiować na podstawie tego na co mają wpływ, czego dokonują, jakich wyborów dokonują. Jednak poprzez kolor skóry? Równie dobrze można uznać, że osoby z niebieskimi oczami są gorze. Dlaczego? Na to pytanie, jak sądzę trudno odpowiedzieć nie tylko mi.

 Myślę, że osobom lubiącym nie tylko historię, lecz również opowieści o życiu, książka tak jak mi się spodoba. Oczaruje swoją niezwykłością oraz sposobem wyłożenia historii. Dla mnie, były takie momenty, gdzie zżyta z bohaterami, nie potrafiłam przejść do kolejnego narratora, wiedząc, że w jego relacji będą oni o wiele starsi, bądź nie będą występować wcale. Brakowało mi tych kilkunastu, kilkudziesięciu lat z ich życia. Z życia postaci, którym tak bardzo kibicowałam. Jednak gdzieś w jednej trzeciej kolejnego rozdziału historia z przywiązaniem się powtarzała... W morzu bohaterów, nie potrafię jednak wybrać ulubionych. Pominięcie któregokolwiek z nich, byłoby grzechem.
Każdy, bowiem tworzył osobną partię historii, mniej lub bardziej szczęśliwą ich cząstkę. Bez choćby jednego, opowieść nie byłaby kompletna.

Sam styl pisania, którym posługuje się Yaa Gyasi wyróżnia się, na tle pozostałych autorów. Język ten jest bardzo przyjemny, sprawia, że lektura tej książki zyskuje dodatkowy atut. Zdecydowanie zapada w pamięć, szczególnie w zestawieniu do książek, które prostotą swego języka pozostawiają wiele do życzenia.

 Podsumowując, książka ta jest niezwykłym świadectwem mrocznej historii czarnoskórych, którzy po dziś dzień muszą walczyć o to, by na równi stać obok człowieka o jasnej karnacji. Historia, miłość, różnorodność kulturowa, wyraziści bohaterowie, brutalność ludzka, skomplikowana natura człowieka - to wszystko i o wiele więcej można odnaleźć w debiutanckim dziele Yaa Gyasi. Aż trudno uwierzyć, że „Droga do domu” jest pierwszą powieścią tej autorki. Nie jestem w stanie znaleźć w niej żadnej wady, co zdarza mi się rzadko. Jedyne co mogę zrobić, to z całego serca Wam ją polecić i mieć nadzieję, że wy również poznacie historię, o tym jak długo zajmuje czasem powrót do domu.

Za egzemplarz tej książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu!

★★★★★★★★★★

4 komentarze:

  1. Podpisuję się pod każdym zdaniem jakie napisałaś :) Przepiękna (w swojej brzydocie jakby też...) wielowymiarowa i wzruszająca. Na początku zaskoczyła mnie ta forma, mogłabym czytać o każdym z bohaterów całe sagi i po tysiąc stron, naprawdę. I to ma być debiut? Wydaje mi się, że jeśli wyjdzie kolejna książka autorki to kupię w ciemno :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miośniczką sag rodzinnych może nie jestem, ale w życiu nie odmówię im właśnie tej niepowtarzalnej atmosfery "kuchennego stołu". Ciężko wymóc na powieściach innego rodzaju taki klimat. Chętnie przeczytam, bo właśnie uświadomiłam sobie, że ja, zagorzała wielbicielka problemu nietolerancji w różnych tekstach kultury, ostatnią książkę podejmującą wątek rasizmu przeczytałam rok temu...

    http://ksiegoteka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. A czytałaś może "Służące"? Bo jeśli "droga do domu" jest równie dobra jak "Służące", to chętnie ją zamowie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie miałam okazji jeszcze jej przeczytać. Mogę Ci jednak bez tego powiedzieć jedno - zamawiaj. Nie będziesz żałować :)

      Usuń

Dzień dobry (czy też dobry wieczór) drogi książkoholiku!
Każdy pozostawiony przez Ciebie komentarz to dla mnie ogromna dawka motywacji. Chętnie poczytam o Twoich przemyśleniach względem omawianej pozycji, postu, odpowiem na nurtujące Cię pytania, postaram się zrobić wszystko co w mojej mocy, by Ci pomóc!
Koniecznie pozostaw również link do swojej działalności internetowej.

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia