Historia pszczół - Maja Lunde

6/23/2016 6 Comments A+ a-

 Większość z nas nie zdaje sobie sprawy, z tego jak fundamentalną rolę w funkcjonowaniu życia na Ziemi mają pszczoły - te małe, często kojarzone negatywnie owady. Wielu również nie wie, że na świecie tych istot jest coraz mniej. Dla ludzi zarówno żyjących teraz jak i w późniejszych latach, może wiązać się to z bardzo poważnymi konsekwencjami. Od 2003 roku masowe ginięcie pszczół  stało się coraz częściej rejestrowanym zjawiskiem. Trzy lata później zyskało ono nazwę - Colony Collapse Disorder. Od tego czasu sytuacja się nie poprawia, pszczoły w dalszym ciągu, z nie do końca znanego dotąd powodu znikają z uli, pozostawiając nielicznych, niezdolnych do samotnego przeżycia przedstawicieli swojego gatunku. Wizję przeszłości bez pszczół, w części swej powieści przedstawia nam Maja Lunde. Pozostaje mieć nadzieję, że te spowodowane masowym wymieraniem pszczół, wyobrażenia nie znajdą nigdy odniesienia w rzeczywistości.

Rok 1857, Anglia  - pogrążony w depresji, niespełniony przyrodnik - William, pewnego dnia, po wielu bezczynnie spędzonych tygodniach, postanawia w końcu wstać z łóżka i zapewnić swojej, wielodzietnej rodzinie byt. Na biurku znajduje egzemplarz, niegdyś własnoręcznie zakupionej książki o pszczołach. Jej lektura sprawia, iż ten zaczyna myśleć o stworzeniu ula idealnego, który przyniesie jego nazwisku sławę, a pszczołom zapewni godne schronienie. Jednak nie tylko on pracuje nad podobnym projektem...
Rok 2007, USA - pszczelarz George, pragnie przekazać rodzinnie dziedzictwo swemu synowi, jednak ten w żaden sposób nie przejawia zainteresowania prowadzeniem rodzinnej firmy. Mężczyznę wraz z kłopotami rodzinnymi zaczynają niepokoić pogłoski dotyczące masowego znikania pszczół z ulów ich hodowców. Okazuje się, że „zaraza” się rozprzestrzenia i to co niegdyś stanowiło jedynie plotki, staje się rzeczywistością..
Rok 2098, Chiny - Tao niemal każdy dzień spędza identycznie - chodzi na pole, gdzie własnoręcznie zapyla drzewka owocowe. W jej świecie pszczoły są jedynie reliktem przeszłości, a głód spowodowany niedostatkiem jedzenia - rzeczywistością. Gdy jej syn pada ofiarą tajemniczego wypadku, zrozpaczona matka wyrusza w podróż za ukochanym synem oraz prawdą, która może zmienić wszystko...

 Maja Lunde w swej powieści, łączy przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, by ukazać swym czytelnikom prawdę na temat pszczół, ich wagi w przyrodzie oraz konsekwencji towarzyszącym ich wymarciu. „Historia pszczół” nie jest jednak książką opowiadającą jedynie o owadach. To studium relacji między rodzicem, a dzieckiem, psychiki oraz siły, jaką cechuje się człowiek w trudnym dla niego okresie. Dzieło norweskiej autorki jest kawałkiem świetnej literatury. Nie jest jedynie miłym umileniem kilku wieczorów, lecz podjęciem trudnego, wielu osobom nieznanego tematu. To oplecione w ludzkie historie, przedstawienie problemu wymierania pszczół oraz ich niezastąpionej roli w przyrodzie.

 Osobiście niewiele było mi wiadomo na temat CCD. Nie zdawałam sobie sprawy, jak groźnym i globalnym problemem jest to zjawisko. Nie zastanawiałam się nad jego konsekwencjami, uznając pszczoły za niezmienny element krajobrazu. Ludzie mają to w zwyczaju, że z góry uznają pewne rzeczy za pewne. Jak się okazuje niesłusznie. Wizja przyszłości bez pszczół, przedstawiona w jednej z narracji powieści była poniekąd abstrakcyjna, jednak po zapoznaniu się z faktami, wyobrażenie to traci na swej nierealności. Zaintrygowana lekturą, zaniepokojona problemem sięgnęłam do źródeł, pragnąc dowiedzieć się więcej na temat poruszanych przez Maję Lunde wydarzeń. Cenię w powieściach to, że nie zajmują one jedynie mojego umysłu oraz czasu podczas lektury, lecz zmuszają do pogłębiania swojej wiedzy, intrygują i zmuszają do myślenia.
„Historia pszczół” była właśnie taką książką.

 Bohaterowie wykreowani przez autorkę byli bardzo wyraziści. Ich przedstawieniu zostało poświęcone naprawdę wiele czasu. Mimo, sugerującego tematykę książki tytułu, to właśnie oni - ludzie, stanowili główny temat historii. Losy pszczół były tłem i idealnie wręcz przeplatały się z perypetiami narratorów książki i ich bliskich. Bardzo wpływały na ich życie, czyniąc z siebie tym samym bohaterów drugoplanowych. Osobiście największą przyjemność odczuwam czytając książki, których akcja rozdzielona jest na rozrzuconych w czasie bohaterów, których łączy jeden wspólny mianownik. Nie muszą być to sagi rodzinne, choć i te zawsze znajdują wyjątkowe miejsce w mojej biblioteczce. W książce Mai Lunde, tym mianownikiem były oczywiście pszczoły. Odnajdywanie powiązań, między postaciami, poznawanie historii ludzi jak i pszczół było naprawdę wartym pamiętania doświadczeniem.

 Styl pisania autorki, choć nie nazbyt niezwykły, sprawiał, że lektura książki przebiegała sprawnie oraz szybko. Maja Lunde swym delikatnym piórem wprowadziła mnie w różne zakątki świata i problemy zamieszkujących je rodzin. Jestem bardzo zadowolona podziałem narracji na trzy czasy oraz narratorów, którzy idealnie wprowadzili nas w świat pszczół oraz własnych żyć. Najbardziej jednak, zachwycona byłam podróżą do dziewiętnastowiecznej Anglii, jaką zafundował mi Wiliam. Tutaj pojawiały się najciekawsze postacie. Jednak w poszukiwaniu większej dozy akcji trzeba udać się  do końca XXI wieku, do Chin, gdzie podróż Tao w poszukiwaniu syna, osadzona jest w usianej dynamiką fabule.
Historia angielskiego botanika, jest bardziej stonowana, choć pozostawia czytelnikowi wiele niewiadomych, ciekawi oraz przedstawia intrygujący obraz życia w czasach wiktoriańskiej Anglii. Pozostają również czasy współczesne o najwolniej rozwijającej się akcji. Historia ta pozostawiła we mnie jednak pewien niedosyt.

 Spędziłam, przy lekturze książki Mai Lunde naprawdę wiele, dobrze wykorzystanych wieczorów. Akcja sunie, mimo nielicznych wyjątków dość leniwie, jednak nie jest to wadą, lecz specyficzną cechą tejże pozycji. Dla osób lubiących dynamikę, powieść tak, szczególnie historie dwóch, z trzech narratorów mogą wydać się nużące. Jednak dla osób zafascynowanych tematyką, lubiących podróże przez wieki, czy też łaknących dobrze napisanej książki z gatunku literatury pięknej, książka norweskiej autorki będzie idealna. Jest to książka, która mnie osobiście urzekła zarówno pięknem jak i prostotą przekazu.

 Maja Lunde w swej powieści opiera się na realnej historii pszczelarstwa, czym czyni jej lekturę wartościowszą oraz bardziej realną. Sama książka oprócz fundamentalnej funkcji jaką jest rozrywka, ma również uczyć, przestrzegać przed konsekwencjami dzisiejszych działań. Jeśli nie zdołamy powstrzymać wymierania pszczół, niegdyś być może niczym Tao będziemy spędzać dnie podczas zapylania owocowych drzewek. Jedzenia w efekcie będzie coraz mniej. Ludzi, co za tym idzie... również. Autorka skupia się również na trudnych relacjach w płaszczyźnie - rodzic, dziecko. Często nie potrafimy powiedzieć wprost, tego czego byśmy chcieli. Nie potrafimy rozmawiać, jedynie czekamy na ewentualne konsekwencje, którym tak naprawdę można było zapobiec, tak jak czynili to bohaterowie książki. Mai Lunde.

 „Historia pszczół” to zdecydowanie zasłużenie wychwalana oraz nagradzana pozycja. Spodziewałam się czegoś bardzo dobrego i taką właśnie książkę otrzymałam. O jej lekturze, jak sądzę długo nie zapomnę. Jej przesłanie będzie mi towarzyszyło, a mroczna wizja przyszłości przewijać przed oczami podczas każdego spaceru na łonie natury. Szczerze polecam Wam tę pozycję. Takich książek jak ta jest naprawdę mało. Czytając dystopie, autorzy przedstawiają nam liczne, często nierealne oraz mroczne wizje upadku ludzkości, bądź systemów, które w konsekwencji złych wyborów zawładną światem. Tutaj, w tej pozycji mamy coś realnego. Coś prawdopodobnego. Coś, czego jednak możemy uniknąć, gdy tylko nie pozostaniemy bierni.

Za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu!

★★★★★★★★☆☆

Jestem przeciętną nastolatką o nieprzeciętnej wyobraźni i biblioteczce. Uwielbiam wyzwania, godziny spędzone na czytaniu, poznawaniu nowych światów, zakochiwaniu się od nowa i od nowa w bohaterach danego utworu. Wręcz żyje i oddycham słowami.

6 komentarze

Write komentarze
24 czerwca 2016 07:41 delete

Mamy własną pasiekę, więc wiem ile pożytku jest z tych małych pszczółek :) książkę mogłabym przeznaczyć w prezencie dla teścia:)

Reply
avatar
Insane
AUTHOR
24 czerwca 2016 08:47 delete

Zabawne, ale jak ważna jest rola pszczół dla... całej reszty świata, dowiedziałam się z filmu Film o pszczołach ;) Bardzo podobało mi się Sekretne życie pszczół, gdzie pszczoły i miód były dość ważnych elementem książki, więc po tą też sięgnę :)

Reply
avatar
Judyta Z
AUTHOR
24 czerwca 2016 09:27 delete

Muszę przyznać, że w ogóle nie ciągnęło mnie do tej książki, bo tematyka jakoś mi nie podchodzi. Oczywiście wiem jak ważne są pszczoły i jak wielką mają rolę w środowisku oraz jakim problemem jest masowe ginięcie pszczół, bo zdarzyło się oglądać na ten temat programy przyrodnicze, ale na wstępie uznałam, że ta powieść nie jest dla mnie. Teraz muszę przyznać, że im więcej o niej czytam, tym coraz bardziej zmieniam zdanie ;)
Pozdrawiam :D
houseofreaders.blogspot.com

Reply
avatar
Sylwia
AUTHOR
24 czerwca 2016 10:46 delete

Początkowo bałam się tej książki, dochodząc do wniosku, że to zupełnie nie moja bajka. Kiedy jednak zaczęłam czytać te wszystkie zachwyty nad "Historią pszczół" to doszłam do wniosku, że chyba jednak warto dać szansę tej lekturze.

Reply
avatar
24 czerwca 2016 23:21 delete

Podoba mi się wspomniana przez Ciebie prawdziwość wydarzeń. Mam tę książkę już w planach. Pozdrawiam! :)

Reply
avatar
2 lipca 2016 19:41 delete

Dość niespotykane w dzisiejszych czasach! :)
Koniecznie!

Reply
avatar

Witaj! Podziel się ze mną swoją opinią na temat recenzowanej książki, opowiedz mi o przeczytanych przez Ciebie książkach o zabawnych wydarzeniach z życia wziętych! :)