poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Malfetto. Mroczne Piętno - Marie Lu

  Z Marie Lu styczność miałam podczas czytania popularnej, młodzieżowej trylogii jej pióra pt. „Legenda”. Lekturę tej serii wspominam dobrze, choć w dniu dzisiejszym, przez pryzmat rozszerzonych czytelniczych doświadczeń, mogę śmiało powiedzieć, że seria ta była dość schematyczna, posiadała nieskomplikowany język oraz bohaterów. Jednak jako młoda dziewczyna bardzo przyjemnie spędziłam czas przy stworzonej przy panią Lu historii. Dziś, jestem nieco starsza, bardziej wymagająca oraz krytyczna wobec czytanych przeze mnie pozycji. Mimo to jestem również szczęśliwa, że drogi Marie Lu i moje ponownie się spotkały.

„Przykro. Zawsze komuś jest przykro. 
Czy w tym świecie można kupić coś za przeprosiny?”

 Adelina Amouteru w wieku dziecięcym, tak jak wiele innych młodocianych po przebyciu tajemniczej choroby, która zabiła każdego dorosłego, który na nią zapadł, stała się Malfetto - naznaczoną. Jej włosy stały się srebrne, a na świat spogląda już tylko jednym okiem. Wszyscy wokół gardzą malfetto - panicznie boją się zarówno ich samych jak i zdolności, które posiadają. Legenda głosi, że niektóre dzieci po przeżyciu zarazy zostały naznaczone nie tylko odmiennym wyglądem, lecz również Mrocznymi Piętnami - darami, które powinny pozostać w rękach bogów. Pewnego dnia, Adelina postanawia opuścić dom, w którym jej odmienność uznawana jest za zbrodnię. W dniu, w którym odkrywa swój dar, jej ojciec umiera, a ona sama zostaje więźniem skazanym za popełnione morderstwo na śmierć przez spalenie. Skrywający sekret Inkwizytor, okrutna królowa oraz od lat skrywany we własnym sercu - im będzie musiała stawić czoła Adelina, po odbiciu jej przez Baractwo Sztyletu z rąk Inkwizycji. Czy da pochłonąć się ciemności, która spowija jej serce?

 Już od pierwszych stron można zauważyć progres w stylu pisania autorki, jak i w sposobie wykładania historii w książce zawartej. Marie Lu w swojej profesji, weszła na nowy, zdecydowanie wyższy poziom. Sam pomysł historii Adeliny jest bardzo oryginalny oraz pozbawiony tak dobrze wszystkim znanych schematów. Widać wyraźny przeskok między jej przeciętną, dotychczas wydaną, wyżej wymienioną serią a osobliwie zapowiadając się trylogią o naznaczonych Mrocznymi Piętnami młodych ludziach. Książka niesamowicie wciąga od samego początku, nie pozwalając odłożyć opowieści o młodej malfetto na dłuższy moment. Jestem zauroczona samym światem inspirowanym wizją renesansowych Włoch. Bardzo wyraźnie widać, naznaczony przez autorkę klimat tych czasów, jednocześnie wyczuwając, iż świat przez nią stworzony jest niebywale unikatowy.

 Książka niejednokrotnie potrafi zaskoczyć oraz spowodować napływ intensywnych emocji. Szczególnie zakończenie książki wywołało u mnie palpitacje serca oraz potok, wyrażających niedowierzanie słów. Bardzo podobał mi się sposób, w który autorka nakreślała historię, Z początku, krótkim prologiem wywołuje zaciekawienie, by następnie w kolejnych rozdziałach prowadzić z czytelnikiem powolną grę, odkrywając kawałek po kawałku wszystkie skrywane przez nią między stronami sekrety. Na końcu daje nadzieję, by następnie brutalnie ją odebrać. Wszystko działo się w odpowiednim rytmie. Adelina nie została obdarzona zaufaniem przez Bractwo Sztyletu zaledwie po kilku dniach, czy też w przypadku wątku miłosnego uczucie pojawiało się powoli. Nie było ono również eksploatowane jako najważniejszy wątek powieści. Była nim sama Adelina - to było perfekcyjnie ukazane.

Istnieją cztery miejsca, w których mogą wędrować dusze: 
śnieżny Mrok Nocy, zapomniany raj Sobri Elan, Szklane Kolumny Dumonu oraz ludzki umysł, tajemnicze, niezbadane królestwo, 
gdzie zawsze będą się włóczyć duchy. 
Mordove Senia, Dysertacja na temat 
starożytnych współczesnych mitów. 

 Marie Lu m.in. poprzez krótkie wstępy przed rozdziałami przybliża nam historię, wierzenia, myśli powstałe w świecie w jakim na co dzień egzystuje Adelina. Nią samą natomiast możemy bliżej poznać poprzez dwie płaszczyzny, które nam ukazuje. Jako narratorka przedstawia nam świat, taki jakim go postrzega w aktualnym momencie, swoje myśli oraz... wspomnienia - swoją przeszłość. Widzimy, więc dlaczego stawała się tym kim jest teraz. Dostrzegamy wpływ teoretycznie najbliższej jej osoby, ojca, który widział w swojej córce jedynie skazę, bezużyteczność oraz nikłą szansę na zbicie majątku.


Również zabieg przeprowadzony na głównej bohaterce nie pozwala nam jednocześnie ani jej potępić, ani pokochać. Nie jest ona bohaterką, nie będąc również jednocześnie złoczyńcą. To coś pośrodku i jednocześnie żadne z wariantów. Nie sądzę bym spotkała się jeszcze z tak odważnym pokierowaniem, przedstawieniem postaci, które zdecydowanie odstaje od reszty. Nie można definitywnie określić Adeliny jako złej, bądź dobrej, ponieważ u niej te dwa określenia zlewają się jednocześnie będąc po przeciwnych stronach. Zazwyczaj w książkach młodzieżowych podział jest mniej więcej taki; postacie złe i dobre, postacie złe, które jak się potem okazuje są jednak dobre bądź na odwrót i... tyle. Tutaj Marie Lu wyszła poza schematy, zaryzykowała - stworzyła coś nowego, dzięki czemu napisała naprawdę ciekawą powieść.

Co do pozostałych postaci myślę, że Enzo jest męskim bohaterem, którego pominąć bym nie potrafiła. Jest tajemniczy, ukryty pod maską obojętności, nieco wycofany, wyrachowany, zdecydowanie nie schematyczny. Mimo pewnej dozy rezerwy jaką obdarza ludzi go otaczających, zdobył on moje serce od niemal samego początku. Na uwagę zasługuje także Rafaelle, którego również nie potrafię określić ze względu na początek książki jak i na zakończenie. Być może pewne kwestie wyjaśnią się w kolejnej części, lecz na ten moment jestem zawieszona pomiędzy słowem DOBRY i słowem ZŁY. Myślę, że o to właśnie chodziło autorce. Teraz wiem, że bardzo dobrze jej się to udało.

 Nie mogę się doczekać kolejnej części, która o ile jestem dobrze doinformowana swoją premierę w naszym kraju będzie miała dwudziestego kwietnia. Pragnę poznać dalsze etapy spowitego mrokiem życia Adeliny, nowych malfetto odznaczonych Mrocznymi Piętnami oraz tego by autorka ponownie wywołała we mnie szereg gwałtowych emocji. Sam fakt, iż historia pisana jest z perspektywy antybohatera czynią powieść Marie Lu niezwykle unikatową, szczególnie w momencie, w którym spoglądamy na dzisiejsze tendencje literatury młodzieżowej. Powodem do zachwytu jest także konstrukcja świata, bohaterów, relacji pomiędzy nimi zachodzących oraz niespodzianek ukrytych na kartach książki.

„Gdy świat był młody, bogowie i boginie spłodzili aniołów, iskry ludzkości, nazwanych Radość i Chciwość, Piękno, Empatia i Smutek, Strach i Furia. Ten, który odczuwa emocje, a więc jest człowiekiem, jest również dzieckiem bogów. 
Narodziny aniołów, autor nieznany.”

 Podsumowując, jeśli szukacie interesującej pozycji fantastycznej, w której nic nie idzie tak jakbyście się tego spodziewali to mogę Wam szczerze polecić „Malfetto. Mroczne Piętno”. Narracja antybohatera, cudownie wykreowany świat czerpiący inspirację z renesansowych Włoch oraz bohaterowie, którzy na długo pozostają w pamięci - tego wszystkiego możecie spodziewać się po lekturze książki Marie Lu.
Reszta jest powolnie odkrywaną tajemnicą.

Za egzemplarz książki dziękuję Wydawnictwu Zielona Sowa!

★★★★★★★★☆☆

8 komentarzy:

  1. Czuję się bardzo zachęcona do tej pozycji :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawa wydaje się być ta perspektywa antybohatera, ale i tak póki co raczej się nie skuszę :c
    Chociaż recenzję czytało mi się bardzo przyjemnie :)

    LimoBooks :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam tej autorki Legendę. Rebelianta i byłam zachwycona, więc po tą powieść muszę sięgnąć bez dwóch zdań, zwłaszcza, ze fabuła wydaje się być... Po prostu świetna!

    http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. jestem zainteresowana tą książką, z autorką nie miałam wcześniej styczności. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. To prawda, ta książka jest świetna! Nie mogę się doczekać drugiego tomu <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam tę książkę! :)
    Pozdrawiam serdecznie!
    http://ravenstarkbooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja uwielbiam, jak już dłuższy czas czytam jakiegoś autora i widze jego postępy, zmiany w jego stylu pisania i tematyce, jaką podejmuje... To ma swój urok. Tak np. z Zafónem miałam ostatnio, chociaż przez pewien czas już żyjemy w separacji... Stęskniłam się, kurczę :(

    http://ksiegoteka.blogspot.com/
    Konkurs^ :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Właśnie czytam tę książkę jestem wręcz zakochana! :)

    OdpowiedzUsuń

Dzień dobry (czy też dobry wieczór) drogi książkoholiku!
Każdy pozostawiony przez Ciebie komentarz to dla mnie ogromna dawka motywacji. Chętnie poczytam o Twoich przemyśleniach względem omawianej pozycji, postu, odpowiem na nurtujące Cię pytania, postaram się zrobić wszystko co w mojej mocy, by Ci pomóc!
Koniecznie pozostaw również link do swojej działalności internetowej.

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia