SNY BOGÓW I POTWORÓW - LAINI TAYLOR

12/12/2015 5 Comments A+ a-

 Znacie to uczucie gdy powracacie do ukochanych serii? Czy jednak wiecie jak nieziemskim uczuciem jest móc przeczytać finał trylogii, którego we wstępnych planach wydawnictwa, przeczytać nie mieliśmy? Wywalczona ostatnia część serii Laini Taylor w końcu może zawitać na naszych półkach. Czy warto jednak było toczyć boje z wydawnictwem i czekać?
Prawda jest taka, że...
Warto było starać się o każdy podpis pod stworzoną petycją.
Oj, warto.

 „Armia serafinów przedostała się do świata ludzi, co jeszcze niedawno wydawało się niemożliwe. To zapowiedź wielkiego starcia, w którym i ludzie, i chimery, i serafini będą walczyć, ginąć, wierzyć i kochać. Pojawią się nowi, okrutni wrogowie. Powstaną niezwykłe, niewyobrażalne sojusze. A Karou i Akiva w samym sercu wydarzeń będą zmagać się ze swoją miłością, marzeniami i przeznaczeniem…”

„...ale życie to nie baśń i czasem rzeczywistość aż wychodzi z siebie, żeby o tym przypomnieć.”

 To z jaką zręczność autorka potrafi kreować słowa, zdania, a nawet całe światy jest zjawiskiem, nie do opisania. Mając wskazać ten najbardziej zaskakujący, nieprawdopodobny i utkany z wyobraźni nie posiadającej granic świat, wybrałabym trylogię  „Córka dymu i kości”. Pani Taylor swą historią nie pozostawia mi wyboru! To fantastyka w najpiękniejszym jej wydaniu. Tak bardzo przepełnione magią chce się czytać, na takie serie się czeka. Takie światy chce się widywać we własnych snach. 

 „Sny Bogów i Potworów”, część pierwsza, zarówno jak i druga są idealnym zwieńczeniem trylogii. Z początku, z powodu długiej odległości czasowej pomiędzy zakończeniem części drugiej trylogii, a rozpoczęciem finału, na początku lektury, niektóre rzeczy były dla mnie niezrozumiałe. Musiałam sięgać daleko pamięcią i zmuszać swój umysł do przypomnienia sobie koneksji, przyczyn, przeszłych wydarzeń mających swoje konsekwencje w aktualnie trzymanym przeze mnie tomie. Było to dość niewygodne, lecz z czasem pełen obraz świata, bohaterów, ich relacji, historii był dla mnie klarowny. Wspomnienia wracały, a lektura stała się, niczym jej bohaterowie przyjemnością nie z tej ziemi. 

„Tak działa wojna. Rzeczywistość atakuje. Niszczy obrazek życia, który oprawiliśmy w ramkę i wkłada do niej nowy. Brzydki. taki, że nie chcemy na niego patrzeć, a już na pewno wieszać na ścianie, ale nie mamy wyboru.”

 Jestem zakochana w przepełnionych magią oraz niezwykłymi stworzeniami utworze. W jego szczegółach, w zarysie fabuły oraz w rozwiązaniu, które pozostawia czytelnikowi możliwość dopowiedzenia sobie dalszej historii. W Karou, w Akivie, Zuzannie (!) i pozostałych, równie cudownych postaciach. To co stworzyła Laini Taylor na długo pozostanie w mojej głowie. Świat, do którego mnie zaprowadziła, stał się tym, w którym chciałabym pozostać dłużej. 

 Czytając niektóre książki czujemy magię, która nie jest jedynie tą przelaną na papier. Jest namacalna. Wisi w powietrzu, pozostawiając nas w zawieszeniu. Prowadzi nas między światy. Jest rzadko odczuwalna, lecz istnieje. Laini Taylor stworzyła ją na papierze i sprawiła, że ta potrafi pokonać barierę jaką jest papier. Dzięki temu, odczuwamy głębiej ułamek świata, w którym dane było żyć Karou. Wgłębiamy się bardziej niż kiedykolwiek wcześniej.

 Bieg wydarzeń w książce jest nieprzewidywalny. Jesteśmy zasypywani coraz to nowszymi historiami, aspektami i odpowiedziami na nurtujące nas pytania. To wcale nie przytłacza. To rozszerza i udoskonala świat, stworzony w poprzednich częściach. To istotny element całej układanki. Sama odniosłam wrażenie, iż zamysł wprowadzenia p e w n e g o wątku niemal na końcu finału, był celowy. Czy autorka nie pozwoliła nam w ten sposób napisać części kolejnej, tym razem za pomocą własnej wyobraźni? Zostawiła otwartą furtkę, którą możemy zamknąć i pożegnać się z przygodami Karou albo przejść przez nią i stworzyć satysfakcjonujący nas ciąg dalszy. 

„- Są rzeczy, które przerastają moc życzeń - mówił jej, gdy była mała. - Na przykład co? - dopytywała, a jego odpowiedź dręczyła ją teraz, gdy gawriel spoczywał w jej dłoni, a ona nade wszystko pragnęła wierzyć, że rozwiąże wszystkie problemy. - To, co najważniejsze - odpowiadał Brimstone...”

 Jeśli przeczytałeś już drogi czytelniku, czytelniczko poprzednie tomy owej serii, z całego serca zachęcam Cię do sięgnięcia po finał, choć jak sądzę nie powinnam  długo Cię namawiać, zważywszy na świat, że zdołałeś/aś już posmakować niezwykłej wyobraźni Laini Taylor. Z tego świata nie ma powrotu. Jeśli jednak nie rozpocząłeś jeszcze swojej przygody z niebieskowłosą, czeską dziewczyną i jej potworami”, to nie czekaj! Książka w dłoń i do czytania! 

★★★★★★★★☆☆

Jestem przeciętną nastolatką o nieprzeciętnej wyobraźni i biblioteczce. Uwielbiam wyzwania, godziny spędzone na czytaniu, poznawaniu nowych światów, zakochiwaniu się od nowa i od nowa w bohaterach danego utworu. Wręcz żyje i oddycham słowami.

5 komentarze

Write komentarze
12 grudnia 2015 21:22 delete

Jaka dobra recenzja! Muszę sięgnąć po tą serię! Pozdrawiam♥
http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

Reply
avatar
Idalia Idalia
AUTHOR
13 grudnia 2015 10:32 delete

Nie ciągnęło mnie specjalnie do tej serii, ale powiem, że mnie bardzo zachęciłaś. Muszę wkrótce się zapoznać z twórczością Taylor. Buziaki ;**
http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

Reply
avatar
Dominika Br
AUTHOR
13 grudnia 2015 14:41 delete

Kiedyś na pewno przeczytam :) Ale na razie inne książki liczą na odrobinę uwagi ;)

Reply
avatar
14 grudnia 2015 11:19 delete

Ja miałam duży problem z tą serią. Dawno temu czytałam pierwszą część i bardzo mi się podobała. Jakiś czas temu powróciłam do drugiego tomu i nie potrafiłam go skończyć, ponieważ nie umiałam się w niego wkręcić.

Reply
avatar
Natalia Z
AUTHOR
14 grudnia 2015 19:07 delete

Bardzo chętnie przeczytałabym ;)

Reply
avatar

Witaj! Podziel się ze mną swoją opinią na temat recenzowanej książki, opowiedz mi o przeczytanych przez Ciebie książkach o zabawnych wydarzeniach z życia wziętych! :)
Każdy komentarz to nowy uśmiech na mojej twarzy!