niedziela, 22 listopada 2015

ŚWIATŁO, KTÓREGO NIE WIDAĆ - ANTHONY DOERR

 O cholera.
To było naprawdę dobre.

 Jeśli moje słowa, przelane na internetowy papier nie będą miały formy recenzji, bardzo Was za to przepraszam, lecz nie potrafię panować nad tak prostymi rzeczami jak forma, czy też poprawność wyrażanych przeze mnie myśli. Tak naprawdę długo się zastanawiałam czy pisać recenzję tej książki i uchylić Wam rąbka tajemnicy na temat jej wnętrza. Postanowiłam, że tego nie uczynię z jednego prostego powodu. Najlepszym sposobem na poznanie choćby ułamka tej przepięknej historii jest przeczytanie jej samemu. A ja nie mam zamiaru wyjawiać Wam niczego z jej treści. Powiem jedynie o własnych odczuciach, nie wnikając zbyt głęboko, ani w fabułę, ani w jej bohaterów.

- Ciągle wierzysz ze posiadasz własne życie, Wernerze. 
Właśnie na tym polega twój problem.

  Co robiłeś przez ostatnie dziesięć lat? Ogromny okres czasu, prawda? Być może zdążyłeś zmienić stan cywilny, przejść kilkakrotnie na wyższy stopień edukacji, awansować w pracy. Dziesięć lat. Jedna siódma życia przeciętnego człowieka. Tyle czasu zostało właśnie poświęcone tej książce. 120 miesięcy, 3600 dni. To niesamowite z dwóch powodów. Po pierwsze, jak dopracowana i przemyślana musi być historia ukazana przez autora. Po drugie, ilu autorów podczas dziesięciu lat wydaje całą swoją dziesięciotomową serię oraz zalążek kolejnej, a Anthony Doerr wydał jedną. Ale jakże genialną!

 Czekałam na tę książkę tak długo. Kiedy w końcu dostałam możliwość by ją przeczytać bardzo się bałam, tego jak moje oczekiwania mogą się minąć z rzeczywistością, jak bardzo mogę się zawieść. Tak się rzecz jasna nie stało.
Ja przepadłam.
Pokochałam i znienawidziłam autora jednocześnie.
Czekałam z wytęsknieniem na kolejny rozdział jednocześnie bojąc się zakończenia przygody z tą niesamowitą książkę. Teraz, około tydzień po ujrzeniu ostatnich słów, bardzo chciałabym móc przeczytać tę powieść raz jeszcze. Ponownie wpaść w wir przygotowany przez autora. Móc poznać dziesięcioletnią pracę człowieka, którego talent przewyższa wszelakie moje oczekiwania. Gdy kończy się tę książkę, wie się... dochodzi się do wniosku, że zakończenie nie mogło być inne. Nie ważne jak bardzo go znienawidzisz, ta powieść nie mogła skończyć się inaczej, a to... jest tak piękne i straszne zarazem.

 W każdym rozdziale widać trud i pracę włożoną w napisanie tej powieści. Wszystko, dosłownie wszystko począwszy od tytułu po bohaterów jest idealnym elementem pięknej, pracochłonnej układanki. Naprawdę nie wiem co mogę Wam powiedzieć! Przeczytajcie to, ponieważ to jedna z piękniejszych książek jakie napotkacie na swojej czytelniczej drodze? Ponieważ zaszkli Wam oczy i poruszy umysł do rozmyślań? Porwie serce? Oczaruje niezwykłością? Tak, tak i jeszcze raz TAK!

- Nie chce pan trochę pożyć przed śmiercią?

 Po lekturze tej książki czuję się poruszona, dopełniona, lecz jednocześnie jakby pusta. Być może pomyślicie, że piszę bezsensu, wyrzucając z siebie przypadkowe zdania, słowa, frazesy.. ale nie umiem inaczej określić uczuć, które mnie wypełniają. Jestem nimi przepełniona, lecz gdy mam ująć je w zdanie... nie potrafię. Ale tak właśnie jest gdy spotkasz na swojej drodze wyjątkową książkę. Nie masz słów, bo autor powiedział już wszystko. Tak właśnie jest w tym wypadku. Piękno historii i słów w niej zawartych poraża. Posłużyłam się w tej opinii jedynie dwoma fragmentami książki. Dlaczego? By nie psuć Wam radości i smutku z odkrywania każdej strony, zdania, czy też słowa samemu.

 Wiem, że wrócę do tej pozycji. To chyba jeden z tych czynników, który świadczy o poziomie samej książki. Do pewnych powieści nigdy nie wrócimy. Będą miłym bądź przykrym wspomnieniem pewnej wyprawy w alternatywną rzeczywistość, niczym więcej. Zbyt zamgloną, z biegiem czasu by móc określić chociażby jej fabułę. „Światło, którego nie widać” ze mną pozostanie, gdyż pomimo faktu, iż minął ponad tydzień odkąd odkryłam ostatnią tajemnicę tej książki wciąż jestem pod jej urokiem. Wciąż spoglądam z nostalgię w stronę półki, nie mogąc się doczekać ponownego spotkania, czując jak wydarzenia z tej książki wracają do mnie i robią to niemal tak samo intensywnie jak przy pierwszym razie.

 Nie przedstawiłam Wam ani bohaterów, ani fabuły, ani czasów w których się rozgrywa, ani tła książki, a jednak..
Mówię Wam, że powinniście ją przeczytać. Dlaczego powinniście mnie posłuchać? 
Takie książki się czyta i nie pyta dlaczego.
Ot, dlaczego.


★★★★★★★★★★★

13 komentarzy:

  1. I tak właśnie zrobię. Nie zapytam o nic. Tylko ją kupię. Bez dwóch zdań! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdy zakupisz i skończysz lekturę, koniecznie podziel się wrażeniami! :)

      Usuń
  2. Mam te książkę na półce i niedługo z wielką przyjemnością ja przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam gdy książka wywołuje we mnie emocje - różnego rodzaju. Stąd nieważne, że nie zdradziłaś fabuły czy bohaterów, Twoje odczucia wystarczył, by mnie przekonać.
    Pozdrawiam
    A.

    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Tą książkę trzeba koniecznie przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ojejciu!! Jak ja chcę to przeczytać. Też się trochę jej obawiam, jednak nie ma szans bym tego nie przeczytała. Miałam się powstrzymać przed kupnem jej, ale nie dam rady. Świetna recenzja. ;)

    bukietzksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Podoba mi się Twoja nietypowa recenzja. Piszesz o swoich uczuciach po lekturze i to najbardziej zachęca do przeczytania. Ja już po i dla mnie to również było niezwykłe przeżycie.

    OdpowiedzUsuń
  7. A mnie lekko rozczarowała. Brakowało mi w niej tego czegoś, co mnie właśnie porwie. Niemniej jednak nie żałuję jej przeczytania, historia jest ciekawa ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Książki jeszcze nie czytałam, ale po tak dużej ilości ciepłych słów, na pewno po nią sięgnę. :D
    Pozdrawiam ~Bacha
    dostatniejstrony.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Ta książka czeka na mojej półce i z pewnością za niedługo po nią sięgnę. Po tak wielu pozytywnych opiniach jestem jej bardzo ciekawa.
    Obserwuję.♥
    czasdlaksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Cała Twoja opowieść niesamowicie mnie zachęca - to było sto razy cenniejsze niż jakakolwiek recenzja i tak naprawdę dopiero teraz czuję się zainteresowana.

    OdpowiedzUsuń
  11. Światło zdecydowanie mnie urzekło i podzielam Twój zachwyt, chociaż samą książkę oceniłam chyba 9/10.
    Ja mam ogromny problem z opasłymi tomiskami, zawsze mniej więcej w połowie książki zaczynam wątpić w dalszą część (często niesłusznie) i odechciewa mi się czytać. Tu miałam podobny problem, mimo że fabuła całkiem mnie zachwyciła. Ale zdecydowanie wszystkim polecam zakup i przeczytanie tej pozycji - wersja w twardej oprawie jest zachwycająca!

    OdpowiedzUsuń
  12. Właśnie czytam, ale jakoś mam mieszane uczucia. Nie wiem, może to kwestia tego, że to początek...

    OdpowiedzUsuń

Dzień dobry (czy też dobry wieczór) drogi książkoholiku!
Każdy pozostawiony przez Ciebie komentarz to dla mnie ogromna dawka motywacji. Chętnie poczytam o Twoich przemyśleniach względem omawianej pozycji, postu, odpowiem na nurtujące Cię pytania, postaram się zrobić wszystko co w mojej mocy, by Ci pomóc!
Koniecznie pozostaw również link do swojej działalności internetowej.

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia