sobota, 26 września 2015

SZARE ŚNIEGI SYBERII - RUTA SEPETYS


  Próbujemy niekiedy nazwać niektóre emocje, uczucia, przeżycia. Zaszufladkować je, ujarzmić za pomocą liter, wygórowanych metafor, czy też porównań. Robiąc to... popełniamy błąd. Niektórych rzeczy nie można ot tak nazwać, ukuć w piękne zdanie. W pewnych sytuacjach na świecie brakuje określeń.  Te emocje, rzeczy, stany, wyrażają gesty, obrazy, puste spojrzenia, opowieści. W nich jest prawda, litery pozwalają nam w takich przypadkach przenieść coś na ludzki, bardziej znany, bezpieczny dla nas wymiar. Ale niektóre rzeczy są niewyobrażalne. Szare śniegi Syberii to napisana prostym, treściwym językiem książka o zbrodni, o której powinien wiedzieć cały świat.


Czy zastanawialiście się kiedyś ile jest warte ludzie życie? Tego ranka życie mojego brata było warte tyle co kieszonkowy zegarek.
[str. 33]

  Nie wyobrażam sobie by ta książka zawierała nietuzinkowe metafory, ponadczasowe porównania, czy też wielozdaniowe opisy otoczenia. Jej bohaterami są prości ludzie, przezywający koszmar na, który nie zasłużyli. Znajdujący się piekle, z którego wielu z nich nie wyszło. Prostota to jedyny słuszny sposób na oddanie ich historii, bólu, bezradności i ogromu strat. Tacy ludzie jak oni istnieli, być może żyją po dziś dzień niosąc w sobie te straszne wydarzenia. Mają jednak inne nazwiska. Co nie zmienia faktu, że ich historie są podstawą do tych przedstawionych przez panią Sepetys. Autorka poruszyła również element często pomijany, bądź spychany w kąt. Mówiąc o II wojnie światowej wielu przychodzi na myśl agresja Niemiec, obozy koncentracyjne, okupowana Polska, alianci, Pearl Harbor, Dunkierka i tym podobne. Jednak ilu z Was pomyślało o Litwie, Łotwie, Estonii? Kto wyobraził sobie przesiedlenia tak sporej części ludzkości z tych terenów? Ich codzienne zmagania, losy? Ich trudy, ból, stratę, ich dołączone do ZSRR życie? Ci ludzie modlili się o przyjście Hitlera, by ten przegonił z ich ziem ich własnego okupanta. Stalina. Ruta Sepetys oddaje im w swojej książce hołd, uświadamia wielu o okropnościach dziejących się na wschodzie. 

Trudno było sobie wyobrazić, że w Europie toczy się wojna. Toczyliśmy własną, wiedząc, że w każdej chwili enkawudziści mogą wybrać i wrzucić do dołu kolejną ofiarę. 
[str. 157]

  Narratorką książki jest nastoletnia Litwinka - Lina, która wraz z bratem i rodzicami zostaje wywieziona głęboko na Syberię by tam zostać zesłaną do pracy, będącą ponad siły każdego człowieka. Za pomocą tworzonych przez samą siebie rysunków oraz powrotów wspomnieniami do przeszłości, stara się stawić czoło codziennej rzeczywistości, chce również by prawda o tym co przeżyła... przetrwała. 

  Tej książki nie da się czytać szybko. Co jakiś czas odkłada się ją, będąc przygniecionym nadmiarem okrucieństw i prawd o życiu przesiedleńców. Pewnych rzeczy  ludzkie słowa nie są w stanie wyrazić. Tak jest i w tym wypadku. Powiedzieć okrucieństwo, czy też choćby zło to za mało! Autorka uświadamia nas o historii często pomijanej. Zagłębia się w temat wysiedleń na Syberię. W temacie zamiatanym pod dywan. Ci ludzie byli pomiędzy młotem, a kowadłem. Jakkolwiek by się skończyło, nie skończyłoby się dla nich dobrze.

Oczywiście byliśmy bezpieczni. Bezpieczni w objęciach piekła.
[str.170]

  Ważne jest to by człowiek był uświadomiony w otaczającej go historii, nie tylko własnego kraju, lecz tych go otaczających. Ta książka to idealna do tego okazja.  Pochylcie się na moment nad losami tych ludzi. Dowiedzcie się, po prostu się dowiedzcie. 


  To nie jest tylko książka o okrucieństwie, lecz również o niesłabnącej nadziei i o tym, że jest to jedna z rzeczy, której człowiekowi nie można odebrać w żadnych warunkach. Opowiada o dobroci, którą możemy znaleźć w każdym, o miłości, sile ludzkiej woli, przetrwaniu oraz zachowaniu godności. O byciu człowiekiem nawet wtedy gdy nie jest się jak człowiek traktowanym.

Doznane zło nie upoważnia do jego wyrządzania.
[str.288]

  Są takie książki, które na długo po ich lekturze pozostają w człowieku. Szare śniegi Syberii  opowiadają właśnie taką historię. Przerażająca, a zarazem definiująca człowieczeństwo. Ruta Sepetys postawiła na krótkie rozdziały oraz prosty język. Dziękuje jej za to. Ukazała tym samym najlepiej jak było można tematykę, której dotykać woli niewielu. Razem z Liną, jej bratem, matką Andriusem i innymi poznajemy oburzającą historię, kroczymy po ścieżce nadziei razem z nimi i kurczowo trzymamy się tego co pozostało. Polecam tę książkę każdemu zainteresowanemu tematyką, lecz również wszystkim pozostałym. Czasem wypada wiedzieć, prawda?


★★★★★★★★☆☆

4 komentarze:

  1. Poruszająca recenzja jak i tematyka. Wstęp był po prostu piękne, a wszystko co mieści się w słowach "nie potrafię tego opisać" zdało się nabrać nowego znaczenia.
    Z pewnością sięgnę po tę pozycję ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam okazję czytać "Wybory" Ruty Sepetys. Wygląda na to, że wszysykie jej powieści są niezwykle emocjonujące i na długo pozostają w pamięci.

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę przyznać, że zaintrygowałaś mnie tą książką, coś w niej jest takiego, że mnie przyciąga do siebie.

    OdpowiedzUsuń

Dzień dobry (czy też dobry wieczór) drogi książkoholiku!
Każdy pozostawiony przez Ciebie komentarz to dla mnie ogromna dawka motywacji. Chętnie poczytam o Twoich przemyśleniach względem omawianej pozycji, postu, odpowiem na nurtujące Cię pytania, postaram się zrobić wszystko co w mojej mocy, by Ci pomóc!
Koniecznie pozostaw również link do swojej działalności internetowej.

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia