niedziela, 30 sierpnia 2015

PRAWIE JAK GWIAZDA ROCKA - MATTHEW QUICK


To książka o niespotykanej sile optymizmu, o przyjaźni, wierze, niesamowitych ludziach, bezradności, o psie i trudnych pytaniach bez odpowiedzi.
Bez kitu.
„W lewym narożniku powitajmy niezłomną orędowniczkę nadziei, nastolatkę o niesłabnącym optymizmie, radosną faworytkę widowni, dziecko, dziewczynkę, którą chcielibyście widzieć w roli swojej wnuczki, a nawet prawnuczki.. (...) 
Amber Księżniczkę Nadziej Apple-tooon!” 
[str. 132]

 „Siedemnastoletnia Amber Appleton mieszka w szkolnym autobusie z matką i psem. Traci grunt pod nogami, ale nie nadzieję. Należy do Federacji Fantastycznych Fanatyków Franksa, trenuje Chrystusowe Diwy z Korei i toczy zaciętą walkę z Joan Sędziwą. Myśli pozytywnie i zaraża innych swoją energią. Jest prawie jak gwiazda rocka. Bez kitu!”

  Po niesamowitym zachwycie nad Wybacz mi, Leonardzie tego samego autora nie mogłam przejść obojętnie koło tej odzianej w optymistycznie żółty kubraczek powieści. Kupiłam, przeczytałam i nie żałuję.
Czasem jest tak, że człowiek potrzebuje powodu do uśmiechu, choćby tego najdrobniejszego. Mimowolnie pożąda chwili odprężenia, dawki energii, pozytywnych myśli - to niczym paliwo daje nam napęd do dalszego działania. Po przeczytaniu tej książki, tak właśnie się czuje. Napełniona nadzieją, wiarą w lepsze dni i dobrych ludzi. Nie poddawanym wątpliwością jest fakt, iż gdy tylko pesymizm przezwycięży tlący się gdzieś w moim sercu optymizm wrócę do historii Amber i po raz kolejny przekonam się, że przeciwnością losu nie należy się poddawać. Nie ważne jak źle by nie było... zawsze jest nadzieja. Panna Appleton dała mi bardzo cenną lekcję.

„Jestem już na tyle stary, by wiedzieć, że zanim życie ostatecznie rozprawi się z człowiekiem, zadaje mu potworne ciosy. Jednak po każdym upadku trzeba się wziąć w garść...”
[str.229]

  Amber żyje w świecie, który nie jest nastawiony do niej przychylnie. W świecie, w którym optymizm powinien być ostatnią zaletą pozostawionym w nim nastolatki. A jednak; ta dziewczyna to najbardziej uśmiechnięta osóbka jaką poznacie! Podoba mi się, że mimo głównego tematu, problemu w swych książkach pan Quick przemyca drobniejsze problemy, równie ważne co te odgrywające w powieści pierwsze skrzypce. Niepełnosprawność, brak akceptacji, wiara; to tylko niektóre pośród morza pozostałych. Zauważasz je powoli i zastanawiasz się jak, ta ponad trzystu stronicowa książka udźwignęła tak wiele. Że autor nie wpakował w nią zbyt dużo. Takiego wrażenia się nie ma. Każdy z tych aspektów jest po prostu częścią historii. Ważnym jej ułamkiem. Bez nich książka straciła by swój tak mocny wydźwięk.

„- Dlaczego niektórzy ludzie przechodzą przez życie, nie doświadczając żadnej większej tragedii, a innym wciąż przydarzają się straszliwe rzeczy?
- Nie wiem.”
[rozdział 35]

 Amber to jak już wspomniałam najpozytywniejsza bohaterka literacka z jaką miałam styczność. Nosicielka nadziei. Silna młoda kobieta, która po każdym upadku stara się wstać. Jej nie da się nie lubić. Bez kitu! To chodząca ludzka dobroć zaklęta w ciele nastolatki. Pozostali bohaterowie urzekli mnie w ten sam sposób. Polubiłam ich, lecz nie utożsamiałam się z nimi bądź nie dałam ich przytulnej kwatery w moim i tak już zatłoczonym sercu.

„- Masz rację. Życie nie jest sprawiedliwe.
- Więc dlaczego my mamy być sprawiedliwi?
- Bo możemy.”
[str. 258]

  Dużo zabawnych dialogów, pozytywnych myśli, wiele nadziei. Nie obyło się również bez smutku. Lecz po burzy zawsze wychodzi słońce, czyż nie? Mimo, iż nie zachwyciłam się tak jak było to podczas lektury Wybacz mi, Leonardzie to styl pisania, wizja autora przypadła mi do gustu. Być może bez większych ochów i achów, lecz zakończyłam tę powieść z ogromnym uśmiechem na twarzy i wizjami dalszego życia bohaterów.

„- Świętujemy swoją wolność. To, że możemy być dzieciakami, podczas gdy cały świat próbuje nam to odebrać.”
[str. 373]

  Lepsza niż „Niezbędnik obserwatorów gwiazd”, gorsza niż „Wybacz mi Leonardzie”, książka na te kiepskie i na te lepsze dni. Idealna na jesienną chandrę, która niebawem nas czeka! Mimo braku jakiegoś większego zachwytu lekturę tejże pozycji uważam za mile spędzony czas, w zasadzie wieczór. Polecam ją każdemu kto potrzebuje zastrzyku energii oraz dawki pozytywnych myśli!

★★★★★☆☆☆☆☆

6 komentarzy:

  1. Czytałam tę książkę w tym roku i to chyba moje największe rozczarowanie, jeśli chodzi o dzieła Quicka. Kompletnie mi się nie spodobała, czasami sprawdzałam okładkę i patrzyłam czy to na pewno jego książka, a szkoda, bo wydawała się obiecująca i każdy ją chwali.

    http://mianigralibro.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Też już mam tą książkę za sobą. Podobała mi się, ale sama nie wiem czy bardziej od "Niezbędnika...". "Wbacz mi Leonardzie" mam jeszcze przed sobą. Jakoś nie mogę się zmotywować do przeczytania jej, bo wydaje mi się, że będzie cięższa od innych książek autora. Pozdrawiam :)
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeczytałam niedawno Prawie jak gwiazda rocka i jestem nią absolutnie zachwycona! Muszę przyznać ci rację, jest lepsza od Niezbędnika pozytywnego myślenia, ale nie wiem, gdzie ostatecznie się uplasuje, bo Wybacz mi Leonardzie dopiero przede mną.

    Books by Geek Girl

    OdpowiedzUsuń
  4. Książkę czytałam, chociaż nie mam porównania jeżeli chodzi o inne książki tego autora to ta nawet mi się podobała może nie aż tak jak tobie ale jednak była interesująca :)
    Zapraszam do mnie na bloga http://layshasky.blogspot.com/ ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapamiętam żeby po nią sięgnąć, gdy będę potrzebować dozy optymizmu :)

    OdpowiedzUsuń

Dzień dobry (czy też dobry wieczór) drogi książkoholiku!
Każdy pozostawiony przez Ciebie komentarz to dla mnie ogromna dawka motywacji. Chętnie poczytam o Twoich przemyśleniach względem omawianej pozycji, postu, odpowiem na nurtujące Cię pytania, postaram się zrobić wszystko co w mojej mocy, by Ci pomóc!
Koniecznie pozostaw również link do swojej działalności internetowej.

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia