sobota, 2 maja 2015

MARA DYER. PRZEMIANA - MICHELLE HODKIN



  Kończąc pierwszy tom nie byłam pewna czy sięgnąć po kolejny. Po przytłaczającej niekiedy ilości zachwytu i rozpromienienia nad serię Michelle Hodkin jakże ja; książkoholik w najczystszej postaci mógł przejść obojętnie koło takiego dzieła? Bardzo czekałam na przetłumaczenie tej trylogii na nasz język i kiedy w końcu się doczekałam nareszcie zasiadając w wygodnym fotelu, z herbatą po jednej i kotem po drugiej stronie, rozpoczynając przygodę z Marą Dyer liczyłam na wiele, dostałam... nawet nie połowę tego czego oczekiwałam. Drugi tom miał być nie tylko przemianą głównej bohaterki, lecz również mojej opinii na temat serii, czy tak się stało?

 Mara ma coraz większe problemy z rozróżnieniem rzeczywistości od fikcji. Przyszłość za żadne skarby nie chce odpuścić, a przyszłość wydaje się coraz bardziej wątpliwa. Kim jest Mara? Co jest prawdą a co kłamstwem? Komu może ufać?

  Nie twierdzę, że te książki są złe, są po prostu przeciętne...
Po lawinie pozytywnych, wręcz nieprzeciętnie entuzjastycznych recenzji, klimatycznej zapowiedzi książki oraz tajemniczym opisie liczyłam na podróż w jedną stronę, na grad emocji, zagadek, mroku i ton tajemnic! Co dostałam? Rozhisteryzowaną główną bohaterkę o cukierkowym związku, historię o niewykorzystanym potencjale i głównego bohatera niczym wyjętego z przygotowanego wieki temu schematu.

  Książka jest przyjemną lekturą, niekiedy zabawną o dość przewidywalnej historii, niekiedy monotonnej akcji i wciśniętych na siłę wydarzeń. Nadal nie twierdzę, że ta część, jak i jej poprzedniczka jest zła. Twierdzę jednak, że gdyby autorka bardziej skupiła się na tajemniczej zdolności Mary, na budowaniu jej charakteru, zamiast na związku nadto cukierkowym i drętwym zarazem historia zdecydowanie byłaby lepsza.

„Przeraźliwy dźwięk alarmu rozbrzmiał w budynku.
- Coś ty zrobił? - zawołałam, przekrzykując hałas, kiedy Noah pociągnął mnie do wyjścia.
- Ta dziewczynka, która przyniosła ci wiadomość...
- No?
- Zobaczyłem, że gapi się na moją zapalniczkę. 
Zamrugałam. 
- Dałeś zapalniczkę dzieciakowi z wariatkowa? 
Uśmiechnął się samymi oczami. 
- Wydała mi się osobą godną zaufania. 
- Jesteś stuknięty! - zachichotałam. 
- Nikt nie jest doskonały - skwitował pogodnie Noah..”


  Drugi tom prezentuje się wedle zapowiedzi tych, którzy w równym stopniu co ja n i e zakochali się w pierwszym tomie lepiej, lecz nadal nie jest na poziomie książki bardzo dobrej, czy też wybitnej. Jest dobrym, całkiem przyjemnym sposobem spędzenia kilku wieczorów. Nie jest to jednak książka, która wciągnęłaby bez pamięci, która nie pozwoliłaby spać po nocach myśląc o dalszych wydarzeniach. Pokuszę się o stwierdzenie, że szczegóły książki przepadają po około tygodniu po zakończeniu czytania. Sami bohaterowie nie dali mi powodów dla których choćbym spróbowała się z nimi zżyć, być może dlatego, że lubię silne, charakterne bohaterki, czego o Marze powiedzieć nie można. Postać Noah jako nonszalanckiego, ironicznego złego chłopca była niekiedy przerysowana, niekiedy zbyt blada; było tak jakby autorka nie mogła się zdecydować lub czasem zapominała o przyczepieniu do postaci oprócz przystojnej buzi dozy charakteru.

  Mimo wielu minusów sięgnę po finał choćby z czystej ciekawości jak zakończy się ta trylogia, czy też dlatego posiadać zakończoną serię na swej półce, gdyż trzeba przyznać oprawa wizualna, mimo, że trochę zbyt ciemna jest naprawdę niesamowita! Miejmy nadzieję, że zakończenie jakie nam zafunduje pani Hodkin będzie przynajmniej tak zaskakujące jak zakończenie części pierwszej, które zadziwiając mnie samą... spodobało mi się i ostatecznie skłoniło do sięgnięcia po kolejny tom.

  Prawdopodobnie moje nieco negatywne zdanie, jest jednym z niewielu i zapewne mała część z Was weźmie ją sobie do serca, lecz naprawdę uważam, że są lepsze książki na rynku tego właśnie gatunku. Jeśli jednak ktoś chce sprawdzić jak on sam oceni trylogię Michelle Hodkin to zachęcam; chętnie sama dowiem się ilu moich czytelników podziela moje zdania, a ilu spodoba dzieło autorki. Uważam jednak, że w świetle chwały, zawsze musi znaleźć się cień krytyki, żeby nie było zbyt idealnie... A że padło akurat na mnie? Na kogoś musiało przypaść zadanie polegające na wyłapaniu wad.

Książkę oceniam na 5,5/10

7 komentarzy:

  1. Seria o Marze Dyer miała potencjał, ciekawy pomysł, który na tle paranormalnych romansów mógł się dobrze wybić, bo i pomysł dość dobry, i oprawa przyciągająca. Żeby ta książka zasługiwała na siódemkę, wystarczył średni styl i niebanalni bohaterowie. Ale po przeczytaniu pierwszej części się zawiodłam. Narracja przyjemnie banalna, ale zbyt niewyrazista, ażeby wymóc na czytelniku refleksję. Przez cały czas myślałam, że Hodkin nie do końca radzi sobie z rozłożeniem akcji w pierwszej części i niezbyt ma pojęcie, co ma z tym głównym pomysłem zrobić. Jak dla mnie można było dziesięć razy lepiej przemyśleć kwestię tych "mocy" i jakoś nie wiem, rozłożyć w czasie ich odkrycie, bardziej zakamuflować. Bo ja wiem. Noah jest mdły, nudny, a Mara rozhisteryzowanie tak-mało-oryginalna, że człowiek aż załamuje ręce.
    Czyli w skrócie: mogło być fajnie, a wyszło jak zwykle. ;

    OdpowiedzUsuń
  2. Obie części mają niezwykłe okładki, to jest rzecz niewątpliwa. Tylko nie wiem, czy spodobałoby mi się. Jeśli nie jest na poziomie książki dobrej, o wybitniej nie mówiąc, więc niemal na pewno powiem, że skrytykowałabym tę powieść. Cóż, przeczytam jednak kiedyś, bo warto znać.

    http://zakurzone-stronice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja przeczytałam tylko I część, która była nawet ok. Alee myślę, że są fajniejsze książki, które mogę przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Aj, czeka pierwszy tom na półce :P

    Obserwuję! : )
    http://bookocholic.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Niemożliwe! Tom pierwszy był moim zdaniem rewelacyjny i wyraźnie odstawał od innych pozycji młodzieżowych na rynku. Troszkę mnie zaniepokoiłaś, bo Przemiana dopiero przede mną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na pierwszym tomie zdecydowanie się zawiodłam, drugi również był zwyczajny :) Ile ludzi tyle opinii! Moim zdaniem nie odstawał od reszty, wręcz przeciwnie ginął na tle wielu inny serii z tego gatunku.

      Usuń
  6. Pierwsza część Mary Dyer również mnie nie usatysfakcjonowała. Niby mam drugą część w kolejce, ale ciągle sięgam po coś innego, bo nie jestem pewna, czy warto.
    http://przystanek-bookstock.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dzień dobry (czy też dobry wieczór) drogi książkoholiku!
Każdy pozostawiony przez Ciebie komentarz to dla mnie ogromna dawka motywacji. Chętnie poczytam o Twoich przemyśleniach względem omawianej pozycji, postu, odpowiem na nurtujące Cię pytania, postaram się zrobić wszystko co w mojej mocy, by Ci pomóc!
Koniecznie pozostaw również link do swojej działalności internetowej.

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia