PRZEDPREMIEROWO; Losing Hope - Colleen Hoover

1/17/2015 7 Comments A+ a-

*recenzja może zawierać spoilery z pierwszej części*

  Na pewne książki nie ma słów, nie ma epickich rozważań czy też błyskotliwych porównań. Jest natomiast ciąg składających się na niewiele mających wspólnego z sensem myśli. Więc na wstępie powiem jedno. Ta książka zdecydowanie nie jest „beznadziejna”. To ponowna podróż w historię siedemnastoletniej Sky, ponowne zderzenie z prawdą, ponownie równie wstrząsająca co za pierwszym razem historia. Tym razem jednak pokazana z innej strony.
Z punktu widzenia chłopca, który stracił nadzieję oraz z perspektywy młodego mężczyzny, który zdołał ją odzyskać i nie zamierza pozwolić „jej”odejść.

„A kiedy chłopak kocha jakąś dziewczynę, zwłaszcza swoją siostrę, powinien wiedzieć, co sprawia, że się uśmiecha, a co zmusza ją do płaczu.”

 Dean Holder zmaga się ze swoją przeszłością, która potrafi go dopaść w najmniej odpowiednich momentach jego życia. Gdy był małym chłopcem, stał się świadkiem wydarzenia, które jak się potem okazuje będzie rzutowało na całe jego życie; porwania przyjaciółki z dzieciństwa. „Losing Hope” zaczyna się jednak, niemalże na moment przed samobójczą śmiercią siostry Holdera, Less, gdy ten był już młodym mężczyzną. Książka ukazuje to jakie piętno obydwie sytuacje odcisnęły na Deanie, z jak ogromnym poczuciem winy się zmagał i na jakie pytania usilnie próbował odpowiedzieć.

 Pamiętam moment gdy przekraczałam pewną granicę w „Hopeless”, gdy zdawałam sobie sprawę jak bardzo niezwykła będzie ta książka, nie będąca jedynie romansem dwóch nastolatków z małego miasteczka. Nie wiedziałam wtedy jak w i e l k i e będzie dzieło Hoover. Tej granicy nie widziałam już w Losing Hope, ponieważ ta książka była taka od samego początku; wielka, intrygująca i mocno chwytająca za serce. Mimo, że wiedziałam jakie wydarzenia będę za chwile miały miejsce, siedziałam wpatrując się w ekran niczym oczarowana. Pokochałam ją od pierwszych stron, wiedząc, że ta książka koniec końców mnie zniszczy. I tak też się stało.

Znowu.

 Colleen Hoover swoim stylem nie pozwala czytelnikowi oderwać się na dłuższą chwilę od lektury. Jej warsztat nie jest wybitny, lecz mimo to, jej historia, w tym wypadku poniekąd będąca powtórzeniem poprzedniego tomu, nie jest pisana na siłę. Obydwie części to nic innego jak dwie, różne tragedie napisane z dwóch różnych perspektyw. W „Losing Hope” autorka pozwala nam przeżyć historię raz jeszcze, poznać rzeczy, które dotychczas były dla nas niedostępne. To idealne dopełnienie historii siedemnastoletniej Sky z „Hopeless”. Bez niej, jak mam wrażenie, historia nie byłaby kompletna.

„Cała moja uwaga jest nieustannie skupiona na niej, zupełnie jakbym był kompasem, a ona moją północą.”

 Jestem wdzięczna pani Hoover, że poświęciła poniekąd tę książkę również siostrze Holdera. Jak tego dokonała? Już wyjaśniam.
„Losing Hope” składa się z normalnego toku wydarzeń oraz zapisków głównego bohatera, do swojej nieżyjącej już siostry. Opowiada jej o rzeczach, których innym powiedzieć by nie mógł, przelewa na papier swoje niewypowiedziane słowa na temat jej samobójstwa oraz zadaje pytania, na które jak wie on sam będzie musiał sobie odpowiedzieć, ponieważ.. siostra nie ma już możliwości by mu pomóc.. Mimo to relacjonuje jej dni tak jakby stała tuż obok niego. Dzięki temu zabiegowi poznajemy Holdera jak i Less znacznie lepiej. Dowiadujemy się jak blisko bliźnięta ze sobą żyły.

 Autorka serwuje nam historię o trudnym temacie. Opowiada nam o tym do czego zdolni są ludzie, o niewiarygodnych przeżyciach, miłości, o stracie i o tym jak na to wszystko reaguje nasza psychika. Cytując opis - „Losing Hope to historia trojga młodych ludzi naznaczonych przez traumatyczne doświadczenia. Każde z nich wybrało inny sposób na to, by sobie z nimi poradzić – nie każde z nich wybrało życie.” Nie potrafiłabym ująć tego lepiej.

 To nie jest książka dla każdego. Zdaję sobie z tego sprawę, lecz mimo to uważam, że każdy powinien przynajmniej dać jej szansę. Kilka godzin (ewentualnie, raczej, na pewno dni) z poczuciem niewyobrażalnej pustki, kac książkowy, chęć sięgnięcia po kolejne dzieła autorki, zachwyt, skłonności do refleksji - to tylko niektóre z efektów ubocznych sięgnięcia po tą pozycję. Pochłonęłam ją w jeden wieczór i naprawdę żałuję tylko jednego, że nie mogę cofnąć czasu i ponownie po raz pierwszy, dogłębniej poznań jej bohatera.

 Książka wciąga, wsysa, doprowadza do szału. Robi to wszystko i o wiele, wiele więcej. Polecam ją wszystkim, których oczarowała pierwsza część.

Książkę oceniam na 9/10

Czytaliście „Hopeless”?
Ponadto moją rekomendację tej oto pozycji znajdziecie na jednej z pierwszych stron książki ;-)

Jestem przeciętną nastolatką o nieprzeciętnej wyobraźni i biblioteczce. Uwielbiam wyzwania, godziny spędzone na czytaniu, poznawaniu nowych światów, zakochiwaniu się od nowa i od nowa w bohaterach danego utworu. Wręcz żyje i oddycham słowami.

7 komentarze

Write komentarze
17 stycznia 2015 14:38 delete

Autorka ma ogromny talent, a Losing hope mnie totalnie rozwaliło, mimo, że było praktycznie o tym samym.:)

Reply
avatar
17 stycznia 2015 18:44 delete

Hopless nie przeczytałam do tej pory, chyba dla tego, że kiedy ktoś mi ją polecał, to w tym samym momencie ktoś odradzał....a może spróbuję w końcu, poza tym losing hope wyjdzie w moje urodziny ....przeznaczenie

Reply
avatar
Olicja
AUTHOR
19 stycznia 2015 21:54 delete

"Hopeless" wywało na mnie naprawdę ogromne wrażenie, mimo to do "Losing Hope" podchodziłam raczej sceptycznie. No bo co więcej autorka mogła dodać do tej historii? Okazuje się, że bardzo wiele. Na pewno sięgnę po tę książkę, chociażby z ciekawości jakimi ludźmi byli tak naprawdę Dean i Less. Pozdrawiam!

Reply
avatar
Minni
AUTHOR
21 stycznia 2015 19:29 delete

Niestety nie czytałam jeszcze Hopeless :( Trzeba nadrabiać :)

Reply
avatar
Ann Wars
AUTHOR
24 stycznia 2015 16:06 delete

Och, już nie mogę się doczekać kiedy w końcu sięgnę po tą książkę! Hopeless było niesamowite <3

namalowac-swiat-slowami.blogspot.com

Reply
avatar
X Rosemarie
AUTHOR
7 lutego 2015 00:31 delete

No po prostu Hopeless jest wszędzie. ;) Ja jednak dosyć nieufnie podchodzę to tak szeroko rozreklamowanych książek.

Reply
avatar
13 maja 2015 13:10 delete

Myślę, że każda książka autorki będzie tak dobra. Ostatnio czytałam Pułapkę uczuć oraz jej kontynuację i mimo kilku zgrzytów, jestem oczarowana ;)
PS. mamy bardzo podobne szablony ;)

Reply
avatar

Witaj! Podziel się ze mną swoją opinią na temat recenzowanej książki, opowiedz mi o przeczytanych przez Ciebie książkach o zabawnych wydarzeniach z życia wziętych! :)