poniedziałek, 25 września 2017

Córki Wawelu, opowieść o Jagiellońskich królewnach – Anna Brzezińska

 Okres średniowiecza oraz renesansu jawi się nam jako czas, w którym triumfowali mężczyźni. To oni zasiadali przecież na tronach, oni dowodzili zwycięskimi armiami, wstrzymywali słońce i ruszali ziemię, panowali w domostwach oraz zasiadali na ważniejszych, nie tylko urzędniczych stanowiskach. O ich szaleństwach, romansach, miłościach, nie zawsze słusznych decyzjach, czy też bitewnej furii pieją księgi historyczne; zarówno podrzędne podręczniki oraz dzieła naukowe. Patriarchat, to jedne z pierwszych skojarzeń, jakie przywodzi nam ten okres historyczny. Kobiety tamtych czasów –  zarówno królowe, jak i zwykłe uliczne ladacznice – kryją się w cieniu swoich mężów, władców, kapłanów, urzędników, naukowców; mężczyzn, którym przyznano władzę, nad – jak wtedy ją określano – słabą, gorszą wręcz płcią. Jednak ta płeć nigdy nie była słaba i wcale nie gorsza, jak pokazuje chociażby przykład Bony Sforzy; polskiej królowej nad wyraz wyedukowanej oraz politycznie rozeznanej. Mimo wszystko jednak, kobiety zostały okryte w tej epoce cieniem, który w swej napisanej z rozmachem powieści, odgania Anna Brzezińska, ukazując realia zarówno zwyczajnych służek, jak i królewien.

poniedziałek, 18 września 2017

Ludzie na drzewach – Hanya Yanagihara

  Nie ma takiego roku, w którym na jaw nie wyszłoby – głośniejsze medialnie, czy też nie – nowe, naukowe odkrycie. Jesteśmy bowiem na takim etapie poznawania otaczającej nas rzeczywistości, że wiele pytań uzyskało swoją odpowiedź, jednak w porównaniu z ogromem niewiedzy ciążącej nad naszymi głowami, aktualną, pozyskaną wiedzę o świecie można nazwać jedynie ułamkiem procenta tego, co do odkrycia pozostało. Jednostki wybitne – chociażby naukowcy, lekarze, czy też astronomowie, poświęcają swoje życie na odkrywanie kolejnych, dotychczas niedostępnych dla swoich poprzedników tajemnic. Ciekawość – to jest czynnik, który ich napędza. Jednak dokąd on prowadzi? Już Dostojewski, za pomocą postaci Raskolnikova, w jednej ze swoich najważniejszych powieści, wchodzi w polemikę zarówno z pozostałymi bohaterami, jak i czytelnikami, na temat uprzywilejowania jednostek wybitnych w kontekście norm moralnych obowiązujących w społeczeństwie. Czy ktokolwiek z Was zastanawiał się kiedyś z czym wiążą się niektóre odkrycia?  Jaką cenę płaci świat za postęp cywilizacyjny? Czy jednostki wybitne mają prawo żyć poza moralnością, jeśli w grę wchodzi nauka?

czwartek, 7 września 2017

Rudowłosa – Orhan Pamuk

 W kulturze współczesnej, wielokrotnie  mimo upłynięcia wielu setek, a nawet tysięcy lat  napotkać można nawiązania do nieśmiertelnych motywów, czy też dramatów powstałych chociażby w Starożytności. Tworzą one podwaliny dla twórców, stale swą aktualnością oraz prawdziwością inspirując jednostki utalentowane. Wciąż w micie o Orfeuszu i Eurydyce, dostrzegamy potęgę miłości oraz archetyp artysty, przypowieść o Synu marnotrawnym ukazuje wiernym, paraboliczny sens miłosierdzia bożego, natomiast dramat Sofoklesa stawia człowieka w tragicznej, kierowanej przez przeznaczenie pozycji, wdając się w dyskusję – nawet z twórcami współczesnymi  o istocie sił kierujących ludzkim życiem. Orhan Pamuk ustanowił dramat Sofoklesa za fundament swej powieści, czyniąc z niego swego rodzaju przekleństwo ciążące nad postacią Cema, czyli głównego bohatera historii, wraz z którym czytelnik próbuje odnaleźć odpowiedzi na następujące pytania: czy starożytne historie ożywają czasem w rzeczywistości?, co kryje dno studni?, czy winę da się wyprzeć ze świadomości sprawcy?, kim jest dla syna ojciec?

sobota, 2 września 2017

Jak mieć więcej książek za mniej? #2



Niczym prawdziwy książkowy detektyw, przejrzałam dziesiątki ofert i księgarń, setki opinii oraz zakamarków własnego umysłu w poszukiwaniu tych najtańszych, tych najlepszych, oaz taniości na pustyni zatrważająco wysokich cen. Moje śledztwo czarno na białym wykazało triumfatorów w kategorii najdoskonalszych księgarń internetowych. Pośród morza żerujących na naszych portfelach firm, odnalazłam perełki, dzięki którym najzwyczajniej w świecie, drogi czytelniku, kupisz więcej książek za mniej. Poniżej czeka na Ciebie również kilka porad, dzięki którym nie będzie już dla Ciebie tajemnic z zakresu niebywale trudnej dyscypliny, jaką jest polowanie na książki. Gotowy poznać arkana tej sztuki?

sobota, 19 sierpnia 2017

Czarny pryzmat - Brent Weeks

 Są takie książki, których tylko widok, powoduje występowanie silnego przekonania mówiącego o możliwie, niezwykłej treści się w nich znajdującej. Których sam opis zapiera dech w piersiach, obiecując niesztampową przygodę, pełną tego, czego już od dawien dawna poszukiwało się w gatunku. Które wydają się wołać do czytelnika, przyciągać go przy każdej możliwej okazji. Taką powieścią ostatnimi czasy był dla mnie Czarny pryzmat. Kolokwialnie rzecz ujmując  dzieło Brenta Weeksa chodziło za mną jak jeszcze żadna dotychczas napotkana przeze mnie książka. Ekscytacja oraz zachłanność jakie towarzyszyły jej lekturze sprawiły, że oderwanie od lektury było wręcz niemożliwe. Czy te prawie 800 stron historii z gatunku fanasy było tym, czego oczekiwałam oraz tym na co długo czekałam?

 Gavin jest Pryzmatem, najważniejszym kapłanem, wysłannikiem Orholama, cesarzem oraz najpotężniejszym człowiekiem na świecie. Szesnaście lat temu on i jego brat Dazen, stali po dwóch stronach Wojny Fałszywego Pryzmata, bowiem oboje, co nigdy zresztą wydarzyć się w jednym pokoleniu nie powinno, mieli roszczenia do zajęcia czołowego miejsca w hierarchii swego świata  roli Pryzmata. Gavin wygrał, zabijając brata oraz próbując przez następne szesnaście lat kontrolować nastały po wojnie kruchy, niepewny pokój. Niespodziewanie jednak okazuje się, że Gavin ma piętnastoletniego syna z nieprawego łoża, który jako jedyny zresztą ocalał ze swej wioski do cna spalonej przez samozwańczego króla krainy, Tyrei. A to dopiero początek kłopotów Pryzmata. Syn z niepokojącymi mocami, ścigająca go coraz dokuczliwiej przeszłość, łamiący się powolnie pokój, zbliżająca się kolejna wojna oraz niebezpieczne sekrety, które powoli zaczynają wydobywać się na światło dzienne...

środa, 9 sierpnia 2017

kieszonkowe recenzje #2 (światła września, książę mgły, więzień nieba)

 Książki Carlosa Ruiza Zafona to jedno z największych odkryć mojego życia, na czele z Donną Tartt oraz Nino Haratischwili. Czytając Cień wiatru już wtedy wiedziałam, że mam do czynienia z jednym z moich ulubionych pisarzy wszech czasów, Gra anioła oraz Marina jedynie utwierdziły mnie w tym przekonaniu, wprawiając w jeszcze większy  o ile to tylko możliwe  zachwyt. Ten autor maluje słowem, tworząc obrazy, które na długo pozostają w pamięci czytelnika, jako jedne z najlepszych z jakimi miał dotychczas styczność. Długo zwlekałam z sięgnięciem po resztę dzieł Zafona  bałam się, że pochłonę je na raz, odbierając sobie możliwość dłuższego delektowania się jego twórczością. No cóż... miałam rację. Jedyne co mnie ratuje to fakt, premiery Labiryntu dusz tej jesieni. Teraz natomiast zapraszam Was do mojej (któż by podejrzewał, że pozytywnej opinii) na temat pewnych trzech książek Carlosa Ruiza Zafona, jakie od wielu, wielu miesięcy leżały na moich półkach.

piątek, 4 sierpnia 2017

Koralina - Neil Gaiman


 Jednego Neilowi Gaimanowi odmówić nie można  wyobraźni. Każdy, kto choć na chwilę miał okazję do tego by zanurzyć się w złożonym z liter, słów oraz zdań pokłosiu imaginacji tego autora, wie, jak potężnym darem ów mężczyzna operuje. Nagina rzeczywistość, przebudowuje ją, tworzy nowe światy, zręcznie bawi się wierzeniami, mitami, czy też zabobonami, tworząc powieści jedyne w swoim rodzaju, powoli wręcz wchodzące w kanon współczesnej literatury światowej. Po raz pierwszy uwiódł mnie swą wyobraźnią podczas lektury Księgi cmentarnej, jednak prawdziwy zachwyt wywołali u mnie Amerykańscy bogowie  powieść tak misternie skonstruowana, tak pełna metafor oraz odniesień do rzeczywistości; zwyczajnie inna niż wszystkie. Ostatnio powróciłam w znajome progi, sięgnęłam po Koralinę, historię skierowaną do nieco młodszego odbiorcy, bajki dla dzieci, lecz jednocześnie powieści mrocznej. Czy trzecie już z kolei podejście do twórczości Neila Gaimana było równie udane, co poprzednie dwa?

 Koralina wraz ze swoimi rodzicami przeprowadza się do nowego domu. Ci jednak, zajęci własnymi sprawami, wydają się nie poświęcać jej należytej uwagi. Dziewczynka, pozostawiona sama sobie, postanawia eksplorować przylegające do posesji tereny oraz sam dom, który jak się okazuje kryje wiele tajemnic. Koralina pewnego dnia odkrywa zamknięte na klucz drzwi, za którymi, w chwili gdy towarzyszy jej matka znajduje się ceglany mur. Gdy jednak otwiera je sama, korytarz prowadzi ją do identycznego do jej własnego mieszkania, w którym oprócz bliźniaczo podobnego wystroju, znaleźć można również drugą matkę i drugiego ojca  tym różniących się od pierwowzorów, że zamiast oczy posiadają guziki oraz faktem, że niekiedy nawet nadmiernie poświęcają jej uwagę oraz czas. Najdziwniejsze i najstraszniejsze zarazem jest jednak to, że chcą by Koralina z nimi została, na zawsze.

piątek, 28 lipca 2017

kieszonkowe recenzje #1 (nocny film, ślepnąc od świateł, chemia śmierci)


 Panie, Panowie, kochani czytelnicy, nałogowi pochłaniacze książek, oficjalnie przedstawiam Wam pierwszy z serii (nie niefortunnych zdarzeń, jak mam nadzieję) post kieszonkowych recenzji. I wcale nie było tak (sarkazm), że nazwa powstała zainspirowana wersją wydania dwóch z trzech omawianych dzisiaj książek, jaką dane mi było kupić, posiadać oraz ostatecznie czytać. Mam nadzieję, że taki sposób na przekazywanie mojej opinii na temat przeczytanych ostatnio pozycji, których z powodu braku czasu, nie zrecenzuję w formie dłuższej, przypadnie Wam do gustu. Liczę, zresztą jak zwykle, na dyskusję, ciekawe komentarze, opinie oraz zwyczajne opowieści z życia książkoholika wzięte!

piątek, 21 lipca 2017

Zgromadzenie cieni - V. E. Schwab

 Po lekturze tomu pierwszego nie mogłam oprzeć się wrażeniu, iż czegoś tej książce zabrakło. Mimo tego, że niewątpliwie przypadła mi ona do gustu, pewne mankamenty  takie jak niemożność zżycia się z bohaterami, ich pobieżne, jednowymiarowe przedstawienie czy też nieangażująca przez znaczną część pozycji fabuła   nie pozwoliły mi się w stu procentach opowiedzieć za jej geniuszem. Odkryłam go natomiast w pozostałych elementach; w niezwykły pokłosiu wyobraźni autorki, czyli świecie, w jakim żyć dane jest Kellowi, Bard, Rhyowi, w humorze oraz między innymi w zakończeniu, które obiecało mi wspaniałą kontynuacją. Czy takie właśnie było Zgromadzenie cieni? Lepsze od poprzednika?

 Lila zrobiła to, czego od dłuższego czasu pragnęła  uciekła. Zostawiła za sobą swój dom, Kella oraz Czerwony Londyn, wyłącznie po to by w towarzystwie służących pod sztandarem rodziny królewskiej piratów pokonywać morza i oceany, grabić, uczyć się magii oraz w przyszłości – zdobyć własny statek. Jednak tak charakterystyczna butność, jaka cechowała dziewczynę, po ponad 4 miesiącach wyprawy nie opuszcza złodziejki; wręcz przeciwnie, pcha ją ku coraz śmielszym oraz niebezpieczniejszym czynom.

 Kell utracił swobodę przemieszczenia się bezwiednie między światami. Nie mówiąc już o przenoszeniu między nimi jakichkolwiek przedmiotów! Przez fakt połączenia swojego życia z następcą tronu, rodzina królewska nie spuszcza oka z antariego, wiedząc, że cokolwiek przydarzy się jemu, skrzywdzi też Rhya. Jednak zbliża się magiczny turniej, w którym uczestniczą najlepsi magowie z okolicznych krain. Dzięki intrydze księcia, Kell staje się pod przykrywką jednym z zawodników rozgrywek. Podczas gdy Lila i Kell stawiają czoła własnym demonom, nikt nie zauważa, że tron Białego Londynu nie jest już pusty, a odrodzenie tego świata pociągnie za sobą konsekwencje.

poniedziałek, 26 czerwca 2017

Co przeczytam podczas wakacji?

   Dzięki faktowi, iż w bieżącym roku skończyłam liceum ogólnokształcące, roztocza się przede mną perspektywa najdłuższych wakacji w moim życiu. Mam zamiar bardzo dobrze je spożytkować - również, w dużej mierze, czytając ile popadnie oraz gdzie popadnie. Nie będą to jednak pozycje przypadkowe. Już od wielu miesięcy, odsunięta mimowolnie od możliwości czytania, myślałam o pozycjach, które po tak długiej książkowej abstynencji, przeczytam w pierwszej kolejności. Tak też, powstała poniższa lista, którą mam zamiar skrupulatnie skracać wraz z kolejnymi, mijającymi dniami lata! Zapraszam do lektury!

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia